No i tu się chyba zgadzamy, chociaż ja nie jestem fachowcem, ale obserwuję co się dzieje w górach.
Z jednej strony giną sztucznie nasadzone 100 lat temu lasy świerkowe, z drugiej zalesiane są dawniej wypasane hale.
Obraz gór całkowicie się zmienia.
W niedzielę patrząc z Będoszki Wielkiej nie poznałam w pierwszym momencie Rachowca - jeszcze cztery lata temu ten szczyt był całkiem zalesiony, teraz - całe połacie wyrębów.
Kiedy giną lasy giną tez wszystkie rośliny runa leśnego.
Kiedy zalesiane są polany - giną rośliny łąkowe.
Poręby porasta wszędzie jednorodnie kiprzyca wierzbówka.
No i tu mnie zaskoczyłeś.
Nie przypuszczałam, że są osoby znające się na botanice i umiejące odróżnić gatunki cenne od pospolitych, a jednocześnie zdolne do wykopania ginącej rośliny.
Jakoś takich ludzi nie spotkałam (na szczęście).
Ale zgoda - nie będę się już domagać namiarów.
Być może, na prawdę nie pamiętam. Jak pisałam ten wyjazd w Gorce odbył się kilka ładnych lat temu (konkretnie był to czerwiec 2001 r. - wyjazd szkoleniowy kursu SKPG, który prowadziłam a wspominana przeze mnie pani botanik prowadziła ten konkretny wyjazd).
Dobrze natomiast pamiętam że to był mój najbardziej "obfity w storczyki" wyjazd w góry.
A w nocy nad szałasem gdzie spaliśmy przeleciach puchacz
Ja też jestem bardzo ciekawa jak teraz wygląda ta polanka w Gorcach.
Tam specjalnie zaczęto kosić polany aby zachować rosnące na nich gatunki roślin.
BTW - niedawno wróciłam z Ukrainy z Gór Pokucko Bukowińskich (budowę mają podobną jak nasze Beskidy) z okolic Wyżnicy i Kut. Tam łąki są koszone chyba dwa razy w roku aż do wysokości ok. 1000-1200 m n.p.m.
Piękne śródleśne polany zwane carynkami, koszone od setek lat.
No po prostu dawno nie widziałam tak przepięknych i tak ukwieconych łąk. Na metrze kwadratowym chyba kilkadziesiąt, lub więcej gatunków roślin.
I ten zapach
Cudowna różnorodność.
A przecież nikt ich tam specjalnie nie chroni, są zwyczajnie użytkowane gospodarczo, tylko nie w sposób rabunkowy.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem