Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
No i tu się chyba zgadzamy, chociaż ja nie jestem fachowcem, ale obserwuję co się dzieje w górach.
Z jednej strony giną sztucznie nasadzone 100 lat temu lasy świerkowe, z drugiej zalesiane są dawniej wypasane hale.
Obraz gór całkowicie się zmienia.
W niedzielę patrząc z Będoszki Wielkiej nie poznałam w pierwszym momencie Rachowca - jeszcze cztery lata temu ten szczyt był całkiem zalesiony, teraz - całe połacie wyrębów.
Świerczyny się sypią w oczach. W Bieszczadach tego typu zjawiska były obserwowane tylko na niewielkich powierzchniach (relatywnie) na pograniczu Nadlesnictwa Stuposiany i BdPN. Obce ekotypy świerka nie zawsze sobie dobrze u nas radzą. Inna prawdą jest to, że lasy iglaste (np. świerkowe) swój żywot często kończą w sposób spektakularny - wiatrował, kornik, pożar, opieńka, lawiny. Wielkopowierzchniowy rozpad jest elementem dynamiki drzewostanów iglastych. W jakimś zakresie zjawiska takie sa normalne, ale to co się dzieje obecnie - zanieczyszczenie, zmiany klimatyczne, obce niedostosowane do lokalnych warunków ekotypy chyba nie mieści się w ramach normy. Najczęściej jest tak, że wiele elementów jest ze sobą połączonych i w różnym stopniu zależnych. Susza i ciepłe lato sprzyja kornikom, a osłabione przez zanieczyszczenia drzewostany są dodatkowo wrażliwe na czynniki abiotyczne i biotyczne.

Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
BTW - niedawno wróciłam z Ukrainy z Gór Pokucko Bukowińskich (budowę mają podobną jak nasze Beskidy) z okolic Wyżnicy i Kut. Tam łąki są koszone chyba dwa razy w roku aż do wysokości ok. 1000-1200 m n.p.m.
Piękne śródleśne polany zwane carynkami, koszone od setek lat.

No po prostu dawno nie widziałam tak przepięknych i tak ukwieconych łąk. Na metrze kwadratowym chyba kilkadziesiąt, lub więcej gatunków roślin.
I ten zapach
Cudowna różnorodność.
A przecież nikt ich tam specjalnie nie chroni, są zwyczajnie użytkowane gospodarczo, tylko nie w sposób rabunkowy.
No właśnie te ukraińskie łąki i pastwiska sa przepiękne, a jedyne co je chroni to kosa Hucuła i pysk krowy. Tak pewnie i u nas było przed wojną, gdy góry tętniły życiem dawnych mieszkańców. Takich ilości storczyków, arnik, wężymordów, zerw to nigdzie indziej nie widziałem. Nic nie chroni lepiej łąk niż tradycyjna gospodarka.