Wróciłam nad ranem z konferencji. To był bardzo pracowity dzień. Rano po 7.00 byłam już w Arłamowie. Krótki spacer wokół ośrodka. Takie 2 i pół godz sprawdzenie czy na pierwszy rzut oka widać negatywny wpływ infrastruktury hotelowej i wyciągu na środowisko. Oby otoczenie wszyskich ośrodków tak wyglądało. Obok bramy wjazdowej chmara łań schowanych w rezerwacie Turnica. Prawie w nie wlazłam. Schowały się w młodej buczynie. Na zającu o mały włos, a zęby bym sobie wybiła. Sarny pasące się pomiędzy urządzeniami wyciągu narciarskiego. Bardzo duże stada ptactwa. Ten ośrodek wygląda jak prowadzony przez św. Franciszka. Nie widać śladów dokarmiania więc nie jest to wabienie zwierząt. Nie widać także pozostałości po tych rajdach samochodowych i quadach októrych ciągle słyszę.