Turnicę trzeba trochę utuczyć
Niedźwiedzica ma już swoje imię. Nazwano ją Turnica, bo zanim zawędrowała pod Przemyśl, mogła żyć na terenach przyszłego Turnickiego Parku Narodowego, czyli w lasach między Birczą a Arłamowem. - Wiemy, że nie odeszła daleko od miejsca, w którym ją zostawiliśmy. W pobliżu zostawiliśmy dla niej karmę, może dlatego nie oddaliła się - mówi dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, badający życie dużych drapieżników.
Wspólnie z leśnikami dr Śmietana zdecydował, że przez jakiś czas Turnica będzie dokarmiana. - Niedźwiedzica była trochę za chuda, o tej porze roku misie mają trochę grubszą tkankę tłuszczową. Stąd decyzja, żeby ją trochę dokarmić - tłumaczy dr Śmietana. Leśnicy wysypali w lesie dwa worki kukurydzy, około 100 kg buraków i niewymłócone snopki owsa. Kolejna porcja karmy zostanie dorzucona, gdy Turnica zje to co jej zostawiono.
nformacji o tym co robi niedźwiedzica dostarcza obroża telemetryczna, którą dr Śmietana założył Turnicy, gdy została uśpiona. Nadajnik znajdujący się w obroży wysyła co jakiś czas SMS-y, które trafiają do komputera i tam są przetwarzane. - W tej chwili to jedyny niedźwiedź, który ma założoną obrożę, ale w tym roku planujemy założenie ich kilku kolejnym - wyjaśnia dr Wojciech Śmietana.
W poprzednich latach urządzenia nadawcze nosiły dwa niedźwiedzie - 200-kilogramowy samiec nazywany Czarnym oraz samica o imieniu Solina. Dzięki nadajnikom przyrodnicy dowiedzieli się wielu interesujących rzeczy o życiu niedźwiedzi. Okazało się, samiec bytuje na obszarze ponad 1000 km kw., a samica na terenie około 500 km kw. - Na tym samym obszarze może żyć kilka niedźwiedzi. To zwierzęta, które nie są związane ściśle z jakimś terytorium - informuje naukowiec. Leśnicy zauważyli, że zdarzały się przypadki, że kilka niedźwiedzi żerowało obok siebie. To powinno ułatwić Turnicy życie w lesie koło Birczy. Wg. ubiegłorocznego spisu zwierząt w tamtejszych lasach żył jeden niedźwiedź.
Naukowcy będą wiedzieć co niedźwiedzica będzie robić przez kilka najbliższych miesięcy, ale nadal zagadką jest dlaczego w miniony piątek znalazła się na przedmieściach Przemyśla. Dr Śmietana mówi, że niedźwiedzie przemieszczają się czasem w pobliże ludzkich siedzib, ale rzadko się zdarza, że widzą je ludzie. - Bywa, że coś zakłóci ich spokój, uciekają, a potem trafiają na zupełnie nowe dla nich tereny. Nie mogę wykluczyć, że Turnicę wypłoszyły z lasu noworoczne fajerwerki. Ludzie świętowali Nowy Rok także w najbardziej dzikich rejonach Bieszczadów i Pogórza. I w wielu przypadkach było to bardzo huczne świętowanie. Turnicę mógł wypłoszyć huk fajerwerków - podejrzewa się naukowiec.
Jak już informowaliśmy niedźwiedzica pojawiła się w piątek przed południem na wschodnich obrzeżach Przemyśla. Jej tropem podążali policjanci, strażnicy miejscy, a potem dołączyli do nich także lekarze weterynarii. Pierwsi mieli czuwać nad tym, żeby niedźwiedzica nie zrobiła krzywdy ludziom, weterynarze - żeby pomóc zwierzęciu. Po południu zapadła decyzja, że miś zostanie uśpiony, a potem przewieziony do lecznicy weterynaryjnej doktora Andrzeja Fedaczyńskiego. Po północy oddano strzał, po którym zwierzę zasnęło. Niedźwiedź trafił do lecznicy. Okazało się, że jest to około 3- lub 4-letnia niedźwiedzica, trochę za chuda, ale w nie najgorszej kondycji. - Miała pazury ostre jak brzytwa, zdrowe zęby, sierść bez otarć i wylinień. Poza niedożywieniem miała niewielkie skaleczenie na opuszku łapy, ale to w żaden sposób nie wpływało na jej zdrowie - wyjaśnia doktor Andrzej Fedaczyński. Wygląd i stan zdrowia niedźwiedzicy wskazywał, że zwierzę żyło na wolności. To przesądziło o tym, że po konsultacjach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Przyrody zapadła decyzja, że powinno wrócić do lasu. Niedźwiedzicę dokładnie zbadano, założono jej obrożę i wywieziono w birczańskie lasy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,3...e_utuczyc.html


Odpowiedz z cytatem