Widziałem tę grupę w Wołosatem po 9:30. Wszyscy w pełnym umundurowaniu (góra, dół, buty chyba te nowe wojskowe), chwalili się, że to "szkoła przetrwania" i że idą na Przełęcz Bukowską. Wygląda na to, że to faktycznie była szkoła przetrwania... Do godziny 10 nawet się nie zabierali do wychodzenia, zdaje się, że czekali na otwarcie baru aby zjeść śniadanie. Jeżeli nie mieli gdzieś złożonych plecaków to poszli na trasę wyposażeni co najwyżej w szaliki Legii Warszawa (pięknie to się komponowało z mundurem). Zdaje się, że tylko "dowódca" (cyt: "Nie słyszałem żadnych pompek a poza tym nie było 'Powstań!'. Na ziemię i 20 pompek! I mam to słyszeć!") miał plecak. Mogli więc być bez prowiantu...

elaslob Czy to nie Was podwoziłem do Wołosatego?

Bartek