Bez ryzyka wjeżdzam do Czarnej, a potem Lwów. Dwa lata temu byłem we Lwowie, ale niestety zimową porą. Temperatura w lutym spadła poniże 20 stopni więc wykonanie zdjęć moim ukochanym Nikonkiem odbywało się błyskawicznie. Teraz będę miał więcej czasu na "wtopienie" się w klimat tego pięknego miasta.
Ps. Lwowska komunikacja autobusowa powinna otrzymać certyfikat ISO. W czasie "podróży" amortyzator wbija się w kręgosłup. Po prostu rewelacja.