No, cisza wyborcza zakończona, czas na sprawy programowe, zgodnie z łaskawym zezwoleniem Pana Honorowego Dożywotniego Prezydenta-SB (oby Jego potomstwo było liczne, tłuste i wygadane). Zatem ad rem
Cytat Zamieszczone przez Pastor Zobacz posta
........... Incydentalnie pojawiła się też druga zbójczyni, ksywa Katarokropność.........,cdn
To co miało być incydentem, okazało się być całą epopeją! Otóż rzeczona Katarokropność, przyjęta w poczet włóczęgów i zbójników rezydujących nad pewnym potokiem, w miejscowości,nazwijmy ją dla niepoznaki Karolowem, została skierowana na odcinek logistyczno-kwatermistzowski, no kuchtą miała być po prostu! Do jej zadań należała codzienna wędówka do Kalnicy, do tamtejszego pegeeru,po mleko i inszą leguminę, bowiem owi zbójowie Znad Potoka nie tylko wypić ale i zjeść lubieli! Problem w tym że Jej się notorycznie Kalnica z Balnicą myliła. Wysyłana do Kalnicy po koryto, cięła z buta na Balnicę, nie bacząc na pogodę ani porę dnia czy nocy.
Balnica była wonczas, jak wszyscy wiemy, małym grodem granicznym, gdzie namiestnikiem był niejaki rycerz Krestof, z rozrodzonego szeroko w Sanockiem rodu Łazęgów herbu Zerwigrzyb. Rycerz ów był wprawdzie niemajętny i mocno wychudzony (widocznie dieta grzybowa mu nie służyła), ale zawsze rycerz, w nogawicach chodził. Było to o tyle ważne że Nad Potokiem w tym względzie Katarokropność była bez szans,bowiem wszyscy tamtejsi zbójowie rozmiłowani byli srodze w zbójniczce wielce pięknej, ksywa Panyczka20 (wszyscy z wyjątkiem Zbója Obłocznego Śliwola, który, jak wszyscy wiemy, kochał tylko krzaczory, oraz zbója przydługiego nieco Szaszłyka któren przepadał wprawdzie za różnego rodzaju dziurami i dziurkami, przeważnie jednak były to dziurki od butelek)
Wróćmy jednak do rycerza Krestofa i Katarokropności, którzy na Balnicy oddawali się różnym czynnościom właściwym młodemu wiekowi, z takim zapałem aż to doszło uszu Jego Wielebności biskupa ołomunieckiego Jana Vołka któren wysławszy zbrojnych pachołków, Balnicę zdobył,rycerza Krestofa srodze postraszył a Katarokropność pojmaną powiedli do klasztoru Hradisko. I byliby Jej zapalili stosik pod d....ą, bo też to czarownica była co się zowie, na szczęście Nad Potokiem panowała solidarność, tedy pośpieszono Jej na ratunek. Zbój Obłoczny Śliwol, któren długo grasował w paśmie granicznym, znał tamtejszego janosika, który grasował na Morawach i w całej północnej Czechosłowacji, aż po Księstwo Cieszyńskie a używał pseudonimu służbowego Janokir Kihavica. Onże zbrojnie wtargnął przed oblicze Wysokiego Sądu Biskupiego Dwudzestoczterogodzinnego ze swoją bandą (teraz się to nazywa zespół albo zaplecze logistyczne) i postawił ultimatum: albo Katar..... będzie ułaskawiona (uniewinniona nie mogła być, wiadomo, czarownica), albo on odśpiewa wszystkie swoje utwory, począwszy od Cieszyńskiej, poprzez Darmodzieja aż po Danse Macabre. Oczywiście, dla zachowania powagi Wysokiego Sądu Biskupiego (24 godz.) zbój on bezczelny, siłą został usunięty z przed oblicza Wysokiego Sądu Biskupiego (24 hours)............ jednak Katarokropność została ułaskawiona!!!
Powie ktoś, po co tu pisać o tak błachych sprawach. Odpowiadamy,otóż to nie błachostka, czarownice spalać! Poza tym wiele się możemy i dzisiaj nauczyć. Otóż już w Średniowieczu byli artyści prześladowani i dyskryminowani, których dzieł nie chciano słuchać ani czytać, usuwano ich siłą itd. itd.
I dzisiaj też się zdarza że niektórzy Artyści o niewielkiej liczbie czytelników (jak sami twierdzą 40 a w rzeczy samej góra 7 osób, Chinczyka nie ma co liczyć, raz się dał nabrać, bo myślał że to opis umiejętności zawodowych pewnej tancerki go-go, w języku starokantońskim). Taki jeden z drugim nie dość że nie raczy przeczytać np. "Koniec sezonu" czy też "Do Zielonookiej", to jak już przeczyta, to zamiast paść jak należy na kolana, to się bawi w krytykanctwo i wyzłośliwia się, korzystając z anielskiej dobroci i cierpliwości Panów Moderatorów oraz jednej Kobity!
cdn

PS Wszelkie podobieństwo do osób realnie istniejących jest zamierzone!