No więc właśnie dotarłam do domku;-))
Tak jak i rzekłam na KIMB nie jadę i nie pojechałąm, choć jak słusznie zauważył Stały Bywalec on sobotnich obrad nie zamknął, więc i w niedzielę on trwał nadal.
Tych, których miałam przyjemność poznać serdecznie pozdrawiam;-)ale jesteście fajni!!!Prawie tak fajni jak ja ;-) hahaha wybaczcie-skromność nie jest moją mocną jakąś stroną (właściwie to ja stronę to i mam, ale ciemną;-))) ewentualnie internetową, ale jej nie podam ze względu na zakaz reklamy na forum).
No to teraz kilka "dziękuję".
Oczywiście wielkie dzięki za Wasze towarzystwo i tu nie będę z nicków wymieniać, żeby kogoś nie pominąć.
Hero dzięki za podróż wspólną i za łożko w niedzielę;-))))choć za łóżko to i Jackowi w sumie dziękuję;-))
Klopsik-jaki Ty w realu jesteś...NORMALNY;-)))ja zawsze Cię lubiłam, ale teraz to ja Cię bardzo, bardzo, bardzo lubię;-)
Pastorku-żałuję, żeś się gdzieś po angielsku zmył i w niedzielę nie skosztowałam Twych nalewek...Pozwoliłam sobie zacytować Ciebie poniżej z zeszłego roku mam nadzieję, że nie masz mi za złe.
Cytat Zamieszczone przez Pastor Zobacz posta
Liczna też była frakcja wielbicielek Irasa (plus jeden wielbiciel), bo rozeszła się plotka że Iras przywiózł z Ukrainy "kozackie" foty i będzie je pokazywał w kameralnych warunkach niektórym kimbowiczom a raczej kimbowiczkom.
A więc ja się wcale nie dziwię temu zjawisku i myślę, że tym paniom nie o zdjęcia z Ukrainy chodziło, które nota bene oglądałam wczoraj-dzięki Irek- śliczne;-)
Ehhh, rozmarzyłam się...aj, Ireczku pozdrów serdecznie żonę!!!Myślę, że się stęskniła za Tobą!;-) hahahahaha
PS-a obrączka to parzy rozumiem?;-)hmmm, mnie tam tylko parzy święcona woda-wręcz dziury mi wypala w ciele jak spadnie, ale może obrączka też parzy?Nie wiem, jeszcze tego nie próbowałam hahahaha
A co do kolegi Wojtka, który był ze mną to jeszcze raz wyjaśniam, to nie jest nikt mi bliski-zwykły kolega z tego samego miasta, żeby raźniej było w górach. Np. jak żeśmy w sobotę źle wyliczyli czas wędrówki i nas noc zastała w górach!;-) Przyjechały sobie dzieciaki z Mazur z jakimiś dżipiesami, mapów już czytać nie umią;-) to i potem po nocy lądują w górach! A w dodatku przy pełni księżyca (dla czepialskich-tak to nie była pełnia pełnia, ale już dzień chyba przed, a więc prawie pełnia)-ot przypadek i fuks stulecia!;-) A więc gorąco polecam takie złe planowanie tras;-))) cudnie było, bo były te chmury, ale one się przejaśniały co jakiś czas.
I tak żeśmy trafili na Halicz...Powiem Wam, bo to chyba o tym krzyżu gdzieś swego czasu była dyskusja, że coś tam...
Wyobraźcie sobie taki widok:
czubek Halicza z tymi kamulcami, noc ale taka jasna noc, bo pełnia księżyca, i ten krzyż, a właściwie jego czarny kontur, a w jego tle okrągły, srebrny księżyc...Ja się poczułam jak 2000 lat temu w Jerozolimie...i tak sobie stałam i stałam, aż tu nagle przyszła wielka czarna chmura i zakryła wszystko...i krzyż i księżyc i zapanowała ciemność...
"...ciemność, która nadciągnęła znad Morza Czerwonego..."itd
Niesamowite przeżycie, z pogranicza metafizyki chyba...
http://img148.imageshack.us/img148/6038/bieskifx1.jpg
tu akurat nie Halicz i nie noc. Resztę wkleję dopiero
Tak czy siak idę teraz do łożeczka, bo wstaliśmy jakoś o 8 i w drogę.
Jeszcze raz wielkie dzięki za wyjazd wszystkim i tym tam na górze za pogodę i tym tu na dole, za atmosferę i za to, że jesteście...