Zwolennikom wszelkiej sensacji przypominamy że jest to wątek programowy, naukowy prawie że,mający przybliżyć wielce prawdopodobne okoliczności powstania ew. hymnu przyszłych kimbów. Elementy kryminału pojawiły się wraz z przybyciem na praktyki zbójnickie wspomnianej wcześniej Katarokropności, ksywa Famfatal co się i z pózniejszych wypadków potwierdzi. Skrótowo tylko podamy że Katar..itd, po uratowaniu z rąk morawskich oprawców, nie wróciła już do owych sympatycznych powsinogów i zbójników z okolic Balogrodu. Osiadła daleko na zachodzie, w niewielkim grodzie Głupkowie, uzyskawszy zgodę kasztelana Basiora. Tam spędziła kilka lat swojego życia wielce ceniona przez podstarościego niejakiego Durmaniaka, też z familii Zerwigrzybów, za swoją wiedzę i talent do czarów wielce ceniona. Niestety nic nie trwa wiecznie, ani nawet długo. Przez pobliską Przełęcz Głupkowską wtargnęła bowiem banda tołhajów i innej rumuńsko-mołdawskiej swołoczy, którzy oblegli i zdobyli głupkowski gródek, załogę kopniakami rozgonili a niewiasty tam będące w pień zerżneli, niczym owi Tatarowie Azji Tuhajbejowicza którzy pana Nowowiejskiego i pannę Nowowiejską w Raszkowie..... Kroniki zresztą nie podają kolejności, podając tylko ogólnie że mieszkańcy zdobytych grodów bywali zerżnieci lub wyrżnięci, przeważnie zresztą jedno i drugie, kolejność widocznie bywała dowolna.
Wróćmy jednak do naszej bandy powsinogów, szpylmanów i goliardów, płci obojga. Zajęci komponowaniem różnych kantat i pieśni, natchnienie czerpali z różnego rodzaju dekoktów i nalewek, sporządzanych przez owego mnicha prawie świątobliwego, a w rzeczy samej wywłokę! Sława mnicha onego rozchodziła się szeroko, będąc pewnym zagrożeniem dla bandy. Przybywali bowiem różni adepci zbójnictwa, gotowi gorliwie zbójować (od piątku do niedzieli). Przybywali także pątnicy a zwłaszcza pątniczki, zwabieni pogłoską jakoby ów mnich posiadał różnorakie zalety i umiejętności, między innymi dar odczyniania uroków i czarów!
Między innymi przybyła, pątniczka z dalekiej, gdańskiej krainy, słynna z bogactwa i urody niejaka Liza Bella (podobno córka nieślubna książęcia krakowskiego Leszka Białego, Białą też czasami zwana). Pątniczka owa zażądała od mnicha onego odpuszczenia grzechów (nielicznych zresztą jak na tak urodziwą niewiastę), oraz odczynienia uroku jaki rzucił na nią pewien brodaty czarownik, na moście w Woli Michowej, gdzie pątniczka owa na Targach Końskich bywała. Urok okazał się jednak tak silny, że mnich ów, mimo swojej świątobliwości nie potrafił go odczynić,(może nie chciał,kto to wie?). Poradził zatem owej pątniczce aby udała się na górę najwyższą w Bieszczadzie i tam wypowiedziała magiczne zaklęcie "Duchu Potężny, Twoje Czary, TwojeBieszczady, Twoje niech będzie antidotum". Czy to pomogło?
cdn
PS Wszelkie podobieństwa są zamierzone (jak się ktoś obrazi to się Go przeprosi ale dopiero po wytrzezwieniu,czyli nieprędko!)


Odpowiedz z cytatem