Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... Czy gdyby faktycznie nagle zostało wydane pozwolenie, ale oczywiście, panowie krosowcy, wjeżdżajcie sobie do lasu ile chcąc, jak wam wola! Ilu by faktycznie tam pojechało. Ilu łebków jeździ po lasach, bo to nielegalne. Dla dreszczyku emocji, bo można sobie podrwić z leśników, policji i straży leśnej.
Opowiadała mi znajomy leśniczy, że jak ich zatrzymują, to kierowcy śmieją się im w nos - proszę - pięć stów dla pana i zjeżdżajcie, a my jedziemy dalej jeździć. Szkoda, że nie da się zaostrzyć kar, na przykład - mandacik jednorazowo dwa tysiączki. Albo i trzy. Może to by wreszcie kogoś pociągnęło mocniej po kieszeni.
W ogóle, jest to temat rzeka, dopóki ujeżdżacze nie zrozumieją, gdzie jest ich miejsce. I NIE w lasach.


Odpowiedz z cytatem