Kronika ośrodka hodowli żubrów
w Nadleśnictwie Stuposiany
'...Jednym z najciekawszych, a nieznanych niemal zupełnie źródeł wiedzy na
temat bieszczadzkiej populacji żubrów, jest Kronika ośrodka hodowli żubrów
w Nadleśnictwie Stuposiany. Dokument, sporządzony odręcznie w latach
1963–1964, pozwala odtworzyć nie tylko interesujące fakty, ale i klimat czasów
sprzed 45 lat. Niniejszy referat ma za zadanie zaprezentować najciekawsze jego
fragmenty. Kronika zaczyna się słowami:
„Zgodnie z wytycznymi OZLP Przemyśl odnośnie zlokalizowania Ośrodka Hodowli
Żubrów w Bieszczadach i ostateczną decyzją, że projektowana uprzednio lokalizacja
w Nadleśnictwie Baligród jest nieaktualna, Nadleśnictwo Stuposiany zgłosiło, że
posiada na swym terenie obszar leśny gdzie ewentualnie można by założyć ośrodek
hodowli żubrów, gdyż odpowiada on wymogom stawianym przy wprowadzeniu żubra..."
"...W dniu 6 października 1963 roku wszelkie prace budowlane były ukończone,
pasza zgromadzona, a nadleśnictwo gotowe do przyjęcia żubrów. Ich przyjazd
z Pszczyny i Niepołomic awizowano na 30 października 1963 roku.
„Nadleśnictwo przygotowało do dalszego transportu żubrów trzy sanie żelazne wraz
z ciągnikami gąsienicowymi do zrywki drewna, które oczekiwały w przewidywanym
miejscu przeładunku w Bereżkach k. szosy asfaltowej, po drugiej stronie Wołosatego.
W dniu 30 października 1963 roku, o godzinie 5,00 przybyły samochody i skrzynie
z żubrami – z Pszczyny 2 sztuki i z Niepołomic 3 sztuki. Przeładowanie nastąpiło
dość sprawnie, jak i sam transport do zagrody ciągnikami gąsienicowymi również.”
– zapisano skrupulatnie w kronice. W samym akcie wpuszczenia żubrów do
zagrody brał również udział przedstawiciel Ministerstwa Leśnictwa, lekarz
weterynarii oraz leśnicy.
Prasa regionalna nagłośniła fakt przybycia „króla puszczy” w Bieszczady,
a w okolicy zagrody zaczęły się pojawiać wycieczki niepokojące zwierzęta.
Dlatego zatrudniono specjalnego strażnika, którego zadaniem było zawracanie
ciekawskich, a przy drodze w dolinę potoku Zwór stanęła tablica ostrzegawcza,
zabraniająca wstępu do „żubrowiska”.
Aklimatyzacja żubrów do górskich warunków bytowych przebiegała zimą,
która w Bieszczadach bywa zazwyczaj ciężka. Tak było też w roku 1963, gdy
spadły półtorametrowe śniegi, a przez długie tygodnie utrzymywały się
temperatury poniżej –20°C. Strażnicy dokarmiali żubry, wykładając im siano
bez ograniczeń oraz po 4 kilogramy żołędzi na głowę. Bieszczadzkie menu
wyraźnie im służyło, na co wskazuje zapis kroniki: „…przez okres trzech
miesięcy stały przy paśniku i po prostu opychały się sianem. Kondycyjnie wyraźnie
poprawiły się a szczególnie jaskrawie widoczne to było na „Pulonie”. Byk „Pulpit”
był w dość słabej kondycji, którą to utrzymał do końca grudnia. W tym czasie
obserwowano u niego zmianę futra – po prostu liniał płatami. Początkiem stycznia
linienie ustało, byk pokrył się równym włosem i zaczął wyraźnie poprawiać się
kondycyjnie…”
W okresie silnych mrozów podawano też owies i brukiew. Mimo dostatku
pożywienia „Pulon”, jak zapisano w kronice, „odżerał” pozostałe sztuki,
a młodsze byki i cielęta „brał na rogi” i kaleczył. Konieczne stało się.
wykonanie „cielętnika” i oddzielenie młodzieży od agresywnego przewodnika
stada, który w swym otoczeniu tolerował jedynie krowy.
Początkiem grudnia 1963 roku przeprowadzono eksperyment, pozwalający
sprawdzić, jak zareagują żubry na ewentualny atak wilków, z którymi dotąd
nie miały do czynienia. W tym celu na leżące żubry poszczuto potężnego psa.
Reakcja zwierząt była błyskawiczna, najpierw do ataku ruszyły krowy, potem
byki, a i cielęta nie miały zamiaru uciekać. Szarża żubrów była tak gwałtowna,
że pies ledwo uszedł z życiem, skacząc między żerdzie zagrody. Rozwiało to
wszelkie obawy o bezpieczeństwo „puszcz imperatora” w bieszczadzkim lesie.
Równie agresywnie potrafiły zareagować na widok człowieka. Kronika podaje
dramatyczny opis sytuacji, gdy: „…podczas silnego mrozu w styczniu 1964 roku
do zagrody wszedł strażnik, aby poszerzyć przeręble na potoku, z którego piły wodę.
Stado w tym czasie było w odległości 60 metrów od przerębli, ta zaś 6–8 metrów od
płotu. Z chwilą, gdy strażnik wszedł przez płot, żubry stały spokojnie i obserwowały,
gdy uderzył siekierą w lód, wypadły krowy: Puleśna i Pujanka i z brawurą
zaatakowały. Czujny strażnik ledwie zdążył wskoczyć na żerdzie ogrodzenia…”
"...W okresie zimy zaobserwowano, że pod zagrodę podeszły wilki, jednak
„odeszły bez większych kombinacji”. Wkrótce stwierdzono też tropy niedźwiedzia,
który zbliżywszy się do ogrodzenia, wycofał się. W połowie marca u żubrów
rozpoczęło się linienie, zauważono też, że żubrzyca „Puleśna” jest cielna. Przez
całą zimę obserwowano zachowanie zwierząt, które świetnie radziły sobie przy
pokrywie śniegu dochodzącej do 1,5 metra..."
"...Ciekawostką były przeprowadzane eksperymenty, mające na celu ziden-
tyfikowanie zachowań żubrzych w kontakcie z drapieżnikami.
„W początkach miesiąca grudnia 1963 r. dokonał Nadleśniczy wraz ze strażnikiem
łowieckim próby, jak reagować będą ewentualnie żubry w wypadku nagłego
zaskoczenia ich przez wilki. W tym celu do zagrody, na leżące stado żubrów
wpuszczono silnego psa. Natychmiast został on zaatakowany. Na czoło ataku
wysunęły się krowy, następnie byki i cielęta z tyłu. Szarża żubrów była bardzo
gwałtowna i pies z ataku przejść musiał do szybkiej ucieczki na zewnątrz zagrody.
Wspomniany eksperyment wykazał, że raczej ewentualny atak ze strony wilków nie
powinien wilkom tak łatwo przynieść sukcesu.”
Wszystkie żubry przebywające w zagrodzie kwarantannowej były w doskona-
łej kondycji, dlatego zdecydowano, że z nastaniem bieszczadzkiej wiosny
zostaną wypuszczone na wolność. Stało się to 4 maja 1964 roku. Jednak po
rozgrodzeniu około 20 metrów żerdziowego płotu okazało się, że zwierzęta wcale
nie mają zamiaru opuszczać zagrody. „Wyszły z niej dopiero w nocy z 4 na 5 maja i,
klucząc swobodnie na lewo i prawo, skierowały się na wschód, gdzie przewidywana
była ich ostoja. Nie zalegając przez cały dzień, penetrowały teren doliny. Były dość
podniecone, gdyż mało żerowały, nie kładły się, lecz szły przed siebie, ciągle klucząc.
W pierwszym dniu wolności podeszły pod szczyt Kiczerki, następnie wieczorem tego
samego dnia były obserwowane na granicy lasu i połonin Bukowego Berda. (…)
http://www.smz.waw.pl/images/wydawni..._Marszalek.pdf