Zarąbista historia.
Napisz więcej szczegółów koniecznie.
A gdzie mu to przejście zablokował? I dlaczego nie mógł żubra ominąć?
A jakich argumentów kolega używał, by ten go jednak puścił?
A co oznacza, że go zaatakował?
I co oznacza ten happy end? Kolega go przekonał/pokonał?
Pozdrawiam i czekam na szczegóły:)
Tak, napewno duzo w tym prawdy co mowi Jabol.Prawdopodobnie byl to rewir Zubra i nie chcial mojego kolegi przepuscic. z tego co pamietam jak kolega mi opowiadal, to Żuber i kolega stali naprzeciw siebie jakies 50m.Kolega, zalozmy, chcial Żubera obejsc w prawo, a Żuber szedl w swoje lewo, czyli nie chcial dopuscic do przepuszczenia kolegi. Skonczylo sie tak, ze Żuber zblizyl sie do kolegi na wyciagniecie reki, ale dzielilo ich podobno drzewo. No i wtedy bylo krucho, bo ani w w tą ani w tamtą:) Rozrzucil mu kolega wkoncu jakies resztki chleba, i Żuber sie tym zajal, a kolega powolnym krokiem sie oddalil:) Byc moze byl to ktorys z tych Żuberow sprowadzonych z jakiegos ogrodu zoologicznego w Bieszczady, dla wzmocnienia populacji. Pozdrawiam
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)