No niby przywrócone, ale to już nie te bieszczadzkie żubry, tylko mieszańce białowiesko-kaukaskie, co chyba wszyscy znawcy przyjmują. Więc nie wiem czy są jacyś znawcy co twierdzą, że rodzime bieszczadzkie żubry mamyZwierz ładny i uroku dodający, ale czy rodzimy? Oczywiście nie traktujcie tego jako krytyki programu wprowadzenia-restytucji żubrów tylko raczej jako ogólnozoologiczne rozważania na temat rodzimości fauny Bieszczadów. To trochę tak jak z rysiem w Kampinosie - tyle tylko, że w przypadku żubra nie było innego wyjścia, a w przypadku rysia w Kampinosie po prostu zaszalano. No i tu jest problem, co jeszcze jest ochroną in situ, a co już ochroną ex situ. Restytucja to przywrócenie czegoś, co było, a żubr w takiej postaci jakiego mamy w Bieszczadach to nie ten żubr, który kiedyś tu występował. Co podkreślam nie oznacza, że być go tu nie powinno. Zresztą tak przyglądając się naszym polskim stadkom to te bieszczadzkie najdziksze wrażenie robią i nie ma to jak z rana robotę zacząć od posiedzenia w lesie z widokiem na żubry.



Zwierz ładny i uroku dodający, ale czy rodzimy? Oczywiście nie traktujcie tego jako krytyki programu wprowadzenia-restytucji żubrów tylko raczej jako ogólnozoologiczne rozważania na temat rodzimości fauny Bieszczadów. To trochę tak jak z rysiem w Kampinosie - tyle tylko, że w przypadku żubra nie było innego wyjścia, a w przypadku rysia w Kampinosie po prostu zaszalano. No i tu jest problem, co jeszcze jest ochroną in situ, a co już ochroną ex situ. Restytucja to przywrócenie czegoś, co było, a żubr w takiej postaci jakiego mamy w Bieszczadach to nie ten żubr, który kiedyś tu występował. Co podkreślam nie oznacza, że być go tu nie powinno. Zresztą tak przyglądając się naszym polskim stadkom to te bieszczadzkie najdziksze wrażenie robią i nie ma to jak z rana robotę zacząć od posiedzenia w lesie z widokiem na żubry.
Odpowiedz z cytatem