jeszcze jeden fragment z http://gu.us.edu.pl/index.php?op=art...=134&type=norm
jest tu usprawiedliwienie Harasymowicza na te zarzuty:
hmm... wygląda na to że Harasymowicz bardziej traktował swój zawód jak rzemiosło niż sztukę...Uważałbym za niemoralne drukowanie w wydawnictwach ťpodziemnychŤ. Nie jestem pupilkiem władzy, lecz nie będę też niczyim innym pupilkiem (... ). Jeśli więc władza mnie nie bojkotuje, nie bojkotuję i ja władzy. Żyję z pisania wierszy, które są niezależne historycznie, społecznie. Ludzie kupują je bez przeinaczeń, bez skreśleń. W imię czego mam uprawiać bojkoty? Moje córki zamiast w butach, nie pójdą do szkoły w bojkotach
Marcinie, to wszystko jest o wiele, wiele bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje.
Absolutnie nie jestem obrońcą starego systemu (PRL). Bardzo dobrze, że się ów system księżycowej gospodarki zawalił.
Ale kompleksową ocenę dekady lat 80. ub. wieku (i postaw ludzkich w tym okresie) pozostawiłbym osobom wówczas żyjącym i już dorosłym w tamtym czasie.
Wierz mi - pomiędzy kolorem czarnym a białym jest mnóstwo odcieni szarości.
Poza tym, dlaczego prowokacyjnie użyłeś w tytule tego wątku wyrazu "towarzysz" ? Pogadaj z mamą, a na pewno znajdzie Ci w rodzinie (jak nie najbliższej, to trochę dalszej) niejednego towarzysza.![]()
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Właściwe człekowi przy postrzeganiu inszego jest pono zjawisko 'halo'
- znaczy np. że jak ktoś ładny, to niby i mądry oraz dobry zapewne.
Tak i poetom się zwykło wymyślać od wieszczów/proroków/moralnych drogowskazów.
Zupełnie niepotrzebnie.
Cieszmy się urokiem słów złożonych przez Księcia z Krainy Łagodności,
bez emocjonowania się jego stosunkiem do opozycji/demokracji za PRLu,
czy np. Łemków (których - tych uważajacych się za Ukraińcow - jako ich niby patron
- w połowie lat 80tych opierdzielał za 'burzan nacjonalizmu'...)
BTW: 'kultowy poeta bieszczadzki' to IMVHO nieco spłycenie twórczości,
boć bardziej niż bieszczadzkim był już może 'zachodniobeskidzkoniskm',
a do tego lumpenpoetyckim, sarmackim itd. itp.
Zaś Belon/Bellon/WGB tylko wyraźnie nawiązali do jego twórczości coś w 3 pieśniach,
zaś wierszy AFAIR nie śpiewali wcale.
BTW^2: najwięksi artyści bodaj do renesansu uważali się za rzemieślników
- i dobrze im to służyło...
Serdeczności,
Kuba
Ja nie wystawiam żadnych ocen czasom w których sikałem w pieluszki i jedyny ciężar komunizmu jaki odczułem i pamiętam to stanie w kolejce za papierem toaletowym... z ciekawości jednak zwracam na ten fakt uwagę bo o takich „grzechach” twórców mówi się w nawiasie (Gałczyński, Tuwim, Andrzejewski)... nie chodzi mi o wszczęcie dyskusji na miarę „sporu o Herberta” z lat 90... lecz zwykłe powrzucanie do tego wątku fragmentów, które świadczą o jego „sprzyjaniu systemowi”... to chyba dobre miejsce... i jak bym już miał wystawić jakiś wyrok krytyczny to nie tamtym czasom lecz tym – współczesnym...
nie rzucam też żadnych kamieni w stronę Harasymowicza... uważam jedynie że „mistrz Jan” uległ mocnemu przebrązowieniu zwłaszcza w Bieszczadach... a to już nie jest jego wina... czasami mam możliwość obserwowania zwolenników jego twórczości i wydaje się to towarzystwo bardzo sekciarsko i dogmatycznie nastawione do jego poezji.. traktując jego twórczość jako jakąś gnozę (wątki panteistyczne dominują w twórczości z „krainy łagodności”)... Dzisiaj dzięki projektowi „W górach jest wszystko co kocham” popularyzowana jest ta część twórczości Harasymowicza, która odwołuje się do gór Beskidy – Bieszczady. Harasymowicz w latach 90 jak już można było przeczytać w fragmencie powyżej uległ pewnej banicji w światku literackim... reaktywacja jego twórczości zaczyna się od tzw. „środowiska górskiego”.
Jedno jest pewne towarzyszami w latach osiemdziesiątych byli jeszcze wszyscy bez względu czy ktoś chciał czy nie chciał... stąd tytuł tego wątku nie powinien budzić jakiś kontrowersji. Mój ojciec nieprzerwanie uważa że za komuny było lepiej i co...? mam się tego wstydzić...? Może ci co wielbią Harasymowicza również nie powinni się wstydzić jego przeszłości...? a ten wątek na forum mógłby być likwidacją tego wstydu.
Jednak sam tytuł "towarzysz ..." - już wprowadza pewne wartościowanie.
Swoją drogą (tu dygresja) ciekawe jak skądinąd sympatyczne słowo np. "towarzysz wędrówki" przybrało wartość pejoratywną.
Ano właśnie - nie jego wina.
Osobiście bardzo lubię wiersze Harasymowicza i czasem je sobie po prostu dla przyjemności czytam (mam kilka tomików, wydanych właśnie w latach 70 i 80).
Ale od sekciarstwa jestem daleka i to "przebrązawianie" jak napisałeś też mi się nie podoba.
Ale czy to tylko jego jednego dotyczy ?
Jako osoba niestety dobrze pamiętająca stan wojenny przeżyłam w owym czasie dość mocne rozczarowanie w stosunku do postawy Harasymowicza.
Jego wiersze znałam już i lubiłam znacznie wcześniej.
Ale co innego czlowiek - co innego jego twórczość (podobno wielu pisarzy było niezłymi sku... rczybykami, damskimi bokserami , narkomanami, a w odbiorze ich twórczości nam to nie przeszkadza).
Zresztą potem - patrząc na stan wojenny i okres bezpośrednio po nim z perspektywy dłuższego czasu na wiele spraw patrzy się inaczej i wiele trudnych i nawet złych wyborów czlowiek jest w stanie wybaczyć.
A wiersze - bronią się same.
" W Górach jest wszystko co kocham" jest od lat ponad 40 hymnem naszego koła i nie dalej niż w sobotę śpiewałam go znowu w lesie przy ognisku.
Niektóre jego wiersze - to tak jakby ktoś czytał moje myśli.
Moim skromnym zdaniem z piosenek "Domu o Zielonych Progach" wyraźnie wybijają się na plus te do słów Harasymowicza. No po prostu różnica jest zasadnicza.
I żadne naśladownictwo nic nie daje.
Drugim mistrzem i poetą był Wojciech Bellon.
Nie prawda.
Przeszłości poety nie ma się co wstydzić.
Wstydzimy się za siebie i za swoje wybory, a nie za innych.
Przeszłość poety można potępiać, można ją pochwalać, a może być obojętna.
Dla mnie osobiście jest obojętna.
Ważne są wiersze.
Najlepiej podsumowuje to sam Harasymowicz:
"Ważne są tylko kopuły pieśni, które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli, gdy cieśle dom postawią"
Fragmenty czego mają być wrzucane do Twojego wątku?
A fragmenty "nie świadczące" też mogą być wrzucane,czy tylko chodzi Ci o potwierdzenie Twioch tez?Nieprawdą jest,że w latach osiemdziesiątych wszyscy byli towarzyszami-sam jestem tego przykładem i nikt nie był mnie do tego w stanie zmusić.
Mnóstwo ludzi istnieje,ale takich co naprawdę żyją można wskazać palcem...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)