Właściwe człekowi przy postrzeganiu inszego jest pono zjawisko 'halo'
- znaczy np. że jak ktoś ładny, to niby i mądry oraz dobry zapewne.
Tak i poetom się zwykło wymyślać od wieszczów/proroków/moralnych drogowskazów.
Zupełnie niepotrzebnie.
Cieszmy się urokiem słów złożonych przez Księcia z Krainy Łagodności,
bez emocjonowania się jego stosunkiem do opozycji/demokracji za PRLu,
czy np. Łemków (których - tych uważajacych się za Ukraińcow - jako ich niby patron
- w połowie lat 80tych opierdzielał za 'burzan nacjonalizmu'...)

BTW: 'kultowy poeta bieszczadzki' to IMVHO nieco spłycenie twórczości,
boć bardziej niż bieszczadzkim był już może 'zachodniobeskidzkoniskm',
a do tego lumpenpoetyckim, sarmackim itd. itp.
Zaś Belon/Bellon/WGB tylko wyraźnie nawiązali do jego twórczości coś w 3 pieśniach,
zaś wierszy AFAIR nie śpiewali wcale.

BTW^2: najwięksi artyści bodaj do renesansu uważali się za rzemieślników
- i dobrze im to służyło...

Serdeczności,

Kuba