Jednak sam tytuł "towarzysz ..." - już wprowadza pewne wartościowanie.
Swoją drogą (tu dygresja) ciekawe jak skądinąd sympatyczne słowo np. "towarzysz wędrówki" przybrało wartość pejoratywną.
Ano właśnie - nie jego wina.
Osobiście bardzo lubię wiersze Harasymowicza i czasem je sobie po prostu dla przyjemności czytam (mam kilka tomików, wydanych właśnie w latach 70 i 80).
Ale od sekciarstwa jestem daleka i to "przebrązawianie" jak napisałeś też mi się nie podoba.
Ale czy to tylko jego jednego dotyczy ?
Jako osoba niestety dobrze pamiętająca stan wojenny przeżyłam w owym czasie dość mocne rozczarowanie w stosunku do postawy Harasymowicza.
Jego wiersze znałam już i lubiłam znacznie wcześniej.
Ale co innego czlowiek - co innego jego twórczość (podobno wielu pisarzy było niezłymi sku... rczybykami, damskimi bokserami , narkomanami, a w odbiorze ich twórczości nam to nie przeszkadza).
Zresztą potem - patrząc na stan wojenny i okres bezpośrednio po nim z perspektywy dłuższego czasu na wiele spraw patrzy się inaczej i wiele trudnych i nawet złych wyborów czlowiek jest w stanie wybaczyć.
A wiersze - bronią się same.
" W Górach jest wszystko co kocham" jest od lat ponad 40 hymnem naszego koła i nie dalej niż w sobotę śpiewałam go znowu w lesie przy ognisku.
Niektóre jego wiersze - to tak jakby ktoś czytał moje myśli.
Moim skromnym zdaniem z piosenek "Domu o Zielonych Progach" wyraźnie wybijają się na plus te do słów Harasymowicza. No po prostu różnica jest zasadnicza.
I żadne naśladownictwo nic nie daje.
Drugim mistrzem i poetą był Wojciech Bellon.
Nie prawda.
Przeszłości poety nie ma się co wstydzić.
Wstydzimy się za siebie i za swoje wybory, a nie za innych.
Przeszłość poety można potępiać, można ją pochwalać, a może być obojętna.
Dla mnie osobiście jest obojętna.
Ważne są wiersze.
Najlepiej podsumowuje to sam Harasymowicz:
"Ważne są tylko kopuły pieśni, które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli, gdy cieśle dom postawią"



Odpowiedz z cytatem