:)
Z Harasymowiczem, jak z wieloma innymi. Dla mnie nie liczy się to, że nieco się ktoś kłaniał czerwonym. Szkody wielkiej ludziom tym nie czynił. Najwyżej ci prawdziwi towarzysze dłużej utwierdzali się w przekonaniu o słuszności wybitnego systemu. albo przynajmniej mogli to wykorzystywać propagandowo. Kto miał rozum, ten się na takie bzdety nie łapał. A wiersze Harasymowicza towarzyszą mi od lat i będą, bez względu na jego jakieś tam umizgi do czerwonych.
Na marginesie: dyskusja o tamtych czasach najczęściej sprowadza się do oceniania wszelkiej maści ofiar systemu. Systemu, który miał tysiąc metod ustawiania ludzi z rukami po szwam. Często nawet nie od razu orientowali się, co z nimi zrobiono. Poza przypadkami plugawej współpracy tewolskiej, podjętej świadomie, łamiącej zasady przyjaźni, zaufania, zwykłej uczciwości itd. żadne inne postawy, nawet takie jak Harasymowicza, nie zasługują w moim mniemaniu na jakieś głębsze analizy. Jeśli chcemy się oderwać od tamtego syfu, osądźmy TWÓRCÓW! Ludzi z górnej półki, świadomie poddających kraj niszczycielskiej machinie komunizmu, jeżdżących po instrukcje do okupanta. Po prostu zdrajców. J.H. nim nie był na pewno. Nie będę więc wyszukiwał fragmentów na niego. Szkoda czasu.
Pozdrawiam,
Derty


Odpowiedz z cytatem