Ale żeś Waćpan wygarnął z grubej rury, z moździerza pewnie.
Chociaż jest w tym dużo prawdy - lecz tylko w odniesieniu do lat 1944 - 56.
Później, a zwłaszcza od Gierka, to już była ewolucja i równia pochyła - raczej sterowana, choć czasem sterowanie wymykało się (na krótko) spod kontroli. A wszystko, jak pamiętamy, zakończyło się miękkim lądowaniem przy okrągłym stole.
W ostatnich latach karmi się nas różnymi "rewelacjami" nt. "TW", "OZI", itp. A czy zastanowiłeś się, Derty, dlaczego ww. miękkie lądowanie "okrągłostołowe" było w ogóle możliwe ? Bardzo chętnie (jest to oczywiście nierealne) zapoznałbym się z archiwami służb specjalnych, ale ... amerykańskich i angielskich. Spoczywają tam zapewne teczki osobowe naszych rodaków - lecz wydaje mi się, że raczej nie są to teczki działaczy byłej tzw. opozycji demokratycznej.
Nasi czołowi lewicowi politycy, obecnie 50-latkowie (i nieco starsi), mają w życiorysach różne zagraniczne staże i stypendia, i to raczej nad Potomakiem i Tamizą, a nie rzeką Moskwą. A przecież ktoś u nas im to umożliwiał, dawał zielone światło dla tego typu wyjazdów w latach 70. i 80. (z kilkuletnią przerwą w stanie wojennym). I bardzo dobrze, że tak się działo, ja to pochwalam - abym nie został źle zrozumiany.
Wracając zaś do głównego wątku, nie mam za złe Marcinowi, że poruszył temat, który poruszył, lecz za samo zatytułowanie niniejszego wątku. Słowo "towarzysz" nie ma oczywiście znaczenia pejoratywnego, w końcu i Jan Skrzetuski był towarzyszem - chorągwi husarskiej Jaśnie Oświeconego Księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Józef Piłsudski też był na pewnym etapie swojego życia towarzyszem, zwrot ten obowiązywał bowiem (i chyba nadal obowiązuje) we wszystkich partiach socjalistycznych.
Ale w kontekście twórczości poety użycie owego tytułu, dla podkreślenia jakoby "kolaboranckiej" postawy poety, było - moim skromnym zdaniem - niewłaściwe.



Odpowiedz z cytatem