Wydaje mi się, że pamiętam wystąpienie Harasymowicza w telewizji w stanie wojennym. Nie pamiętam szczegółów, ale nie robiło to dobrego wrażenia.

Tak więc zdolność do pisania wierszy nie musi iść w parze z ogólnym, w tym także etycznym, rozwojem osobowości.

Dlatego despota Timur pozostawił dwa spadki - piękną architekturę i niezliczoną ilość kości pomordowanych. Mordował do 12, a po dwunastej zajmował się budowaniem swoich miast.

Takim małym Timurkiem, kieszonkowym, był właśnie Mr Harasymowicz, tylko on zamordował głównie własną przyzwoitość.

A za niektóre wiersze mimo wszystko mu dziękuję.

I jeszcze jedno - czy poza poglądami prokomunistycznymi koleś był też kapusiem - bo nie jestem pewny?