A teraz do Krywego pozostało już tylko 40 kilometrów. Z tego ostanie pięć, od Zatwarnicy, troszkę pod górę. Ale nie to „pod górę” było najgorsze ani nie dziurawa i kamienista droga. Najgorsze były Wielkie Muchy. Niektórzy nazywają je końskimi. Dopóki się człowiek energicznie poruszał, jakaś tam siadała od czasu do czasu na ręce lub nodze i kąsała. Reszta sunęła zwartym stadkiem obok rąk, nóg, tułowia, roweru. Co sprytniejsze siadały na sakwach i kazały się wieźć. Jeśli ruchy były wolniejsze, siadało ich więcej. Gdy zaś się zatrzymałem, lądowała na mnie cała eskadra. Co jedną ukatrupiłem, siadały kolejne trzy.
Każdy podjazd kiedyś się kończy. Na zjeździe do Hulskiego puściłem hamulce i pęd muchy zwiał. Jeszcze ostatni podjazd na Ryli i trawiasty zjazd do Krywego, do kawałka domowości pośród pustkowia. Na nocleg otrzymałem pokoik na poddaszu z widokiem na traktor i wielką zieloność. Teraz można sobie pozwolić na odczucie zmęczenia, umyć się, zrobić herbatkę.
IMG_9684.JPG IMG_9681.JPG IMG_9677.JPG![]()
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 17-07-2010 o 14:47 Powód: literówki
Nazajutrz zostawiam na stole pod flakonikiem zapłatę za nocleg i nie szukając gospodyni ruszam w drogę. Najpierw do ruin cerkwi. Nie dotarłem. Po dojściu do pierwszych krzaków, które zmusiły mnie do zejścia z pedałów, stado Wielkich Much powiedziało: ani kroku dalej. I zaczęło się pchać na wszystkie członki. Najgorsze były te, które właziły do uszu i za szkła okularów. Szybki odwrót na polanę bez krzaków. Ale muchy zwąchały łatwy łup, wypadły za mną z krzaków na polanę i nie chciały się oczepić. A więc nie będzie dzisiaj penetrowania Krywego.
Poddaję się i wracam do stokówki. Nie dotarłem. Do stokówki jest spory kawał ostro pod górę. A muchy czują, że mam ręce zajęte i tną, jak najęte.
Trzecia droga prowadzi w dół. Gdzie doprowadzi, tam doprowadzi, przynajmniej muchy zgubię. Droga doprowadziła oczywiście… nad San. Jeszcze niedawno był tu gdzieś most. O taki....
Żeby zrobić dobre zdjęcie, potrzebne są: a/ dobry fotograf, b/ dobre światło, c/ jaki-taki aparat, d/ dobry pomysł. Tutaj żaden z tych warunków nie był spełniony :) I w dodatku najpierw musiałem oskubać okolice krzyża z zielska a potem szybko uciekać przed muchami. Jako rekompensata - bruśnieńska madonna z Wierzbicy.
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 19-07-2010 o 23:46 Powód: foto
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)