Po godzinie przedzierania się wyszedłem w końcu na drogę. Droga, to wspaniały wynalazek, nawet z dziurami i kamieniami. Po trzech godzinach od startu w Tworylnym pokonałem ok. 5 km, co daje niezłą średnią jak na tak ciekawy teren. Wkrótce dojechałem do tarasu widokowego naprzeciw Tworylnego, gdzie postanowiłem zrobić przegląd inwentarza po przeprawie wodnej. Okazało się, że nieprzemakalne sakwy topowego polskiego producenta (w wersji „Expert”) są nieprzemakalne tylko częściowo. To znaczy woda, której wciekło tu sporo już nie wycieka z powrotem. Korzystając z wolnych ławeczek przy tarasie i mocnego słońca przeprowadziłem generalne suszenie wszystkiego.


IMG_9714.JPG IMG_9711.JPG IMG_9720.JPG


Przeglądowi i suszeniu poddane zostały także narzędzia i części zamienne. Przydały się kilka minut po zakończeniu suszenia, gdyż z tylnego koła znikło całe powietrze. Ostatni kilometr do Studennego rower był sprowadzany, gdyż na drodze nie było ani odrobiny cienia, za to znów pojawiły się muchy. W Studennem dętka została wymieniona, a w uszkodzonej znaleziona dziura przez bulgotanie w Sanie i załatana. Nie znalazłem za to żadnego ostrego przedmiotu w oponie, czym byłem trochę zaniepokojony.
IMG_9728.JPG IMG_9729.jpg IMG_9730.JPG