Cytat Zamieszczone przez ala- Zobacz posta
Gwidon miał wiele "swoich" miejsc. Pewnie zbyt wiele. Nie potrafił inaczej, chociaż zdarzało się, że bardzo chciał. I nie zmarł w szpitalu. Ale jeśli to potrzebne do legendy, to niech tak zostanie.
A nie w szpitalu? Już nie pamiętam, kto mi to powiedział. Nie wiem nawet, na co zmarł. Wyprowadziłam się z Poznania i niestety straciłam z Nim kontakt, gdy jeszcze pracował w agencji Just (od słynnego Zielono mi :) )

No cóż, na pewno był najważniejszym autorytetem intelektualnym w moim życiu. A ja też byłam dla Niego ważna, no i lubił obserwować rozwój mentalny swoich podopiecznych. Pierwszy raz w życiu upiłam się właśnie z Nim...