Miałam szczęście poznać Gwidona i swego czasu spędzić z Nim sporo chwil.
Był człowiekiem o niezwykłej intelligencji i niewątpliwie zawdzięczam Mu sporo impulsów do własnego rozwoju.
Organizował zajęcia dla studentów historii, na które przychodzili także słuchacze z innych kierunków.
Niestety nie znalazł swojego miejsca na ziemi, miał problemy z alkoholem.
Zmarł nagle w szpitalu w sierpniu 2001 roku, został skremowany i pochowany na poznańskim Junikowie.
Miał 39 lat.