http://www.myslpolska.org/?article=395

Operacja „Wisła” legalna!


Ma nad czym biadać „Gazeta Wyborcza” i jej sojusznicy z postounowskiego Związku Ukraińców w Polsce. Oto dowiadujemy się, że w opinii prawników sejmowych Operacja „Wisła” była legalna i jest nie po podważenia. Czytamy: „Konferencję naukową na ten temat zorganizowała wczoraj [22 maja br.] w Sejmie komisja mniejszości narodowych. Miała odpowiedzieć na wniosek Związku Ukraińców w Polsce, który w 60. rocznicę akcji zwrócił się o uznanie za nieważne i sprzeczne z prawem dekretów Rady Ministrów, na mocy których wiosną 1947 r. wysiedlono z południowo-wschodniej Polski ok. 140 tys. Ukraińców i Łemków oraz zniszczona została ich kultura i zabytki. A
kcję "Wisła" potępił uchwałą Senat w 1990 r. W ub. roku za niezgodną z prawami człowieka uznali ją we wspólnej deklaracji prezydenci Ukrainy i Polski.
- Chodzi nam o zwrócenie uwagi na to, że do tej pory trwają konsekwencje akcji "Wisła" – powiedział "Gazecie" Piotr Tyma, przewodniczący Związku Ukraińców. – Chcemy też przeciwdziałać próbom jej gloryfikacji lub usprawiedliwiania, w które niestety angażuje się państwo. Dowodem konferencja w Przemyślu zorganizowana przy udziale MEN czy kwietniowa konferencja w MON – dodał. Podczas wczorajszej sesji dr Grzegorz Motyka, historyk z IPN, zwrócił uwagę, że obecnie istnieją dwa nurty w ocenie akcji "Wisła": - Polscy historycy są zgodni, że działalność UPA na tym terenie [zbrojna organizacja ukraińskich nacjonalistów] zagrażała integralności państwa polskiego. Jednak jedni oceniają wysiedlenia jako słuszne, a drudzy jako nieadekwatne do zagrożenia. Dr Motyka, który sam zalicza się do drugiej grupy, twierdzi, że w 1947 r. zagrożenie UPA było wyolbrzymione. Poza tym aż do śmierci w marcu 1947 r. w zasadzce UPA wiceministra obrony gen. Karola Świerczewskiego aparat represji w Polsce ignorował UPA i koncentrował się na walce z podziemiem antykomunistycznym i opozycją. Według prof. Romana Drozda z badań socjologicznych wynika, że w przesiedlonych do dziś pozostaje poczucie krzywdy i nie zostało odbudowane zaufanie do państwa polskiego.
Prawnik Jan Morwiński z biura analiz prawnych Sejmu podkreślał, że czym innym jest ocena moralna i historyczna, a czym innym prawna. Z jego analizy wynika, że nie ma możliwości podważenia dekretów z 1947 r. i 1949 r., które sankcjonowały akcję "Wisła". Według jego oceny sama akcja jest niezgodna z konwencją genewską, która zakazuje przesiedlania ludności cywilnej, z wyjątkiem sytuacji gdy służy to jej ochronie albo jest niezbędne do prowadzenia działań wojennych. Ale ten zapis w konwencji pojawił się w 1972 r. i nie może obowiązywać wstecz. Także Europejska konwencja o ochronie praw człowieka, która zabrania przesiedleń, została ratyfikowana przez Polskę w 1990 r. Zdaniem Morwińskiego osoby pozbawione majątku mogą indywidualnie kwestionować sposób wykonania dekretu z 1949 r., który pozbawiał ich własności. Ale sam dekret, podobnie jak dekret o reformie rolnej, został uchwalony zgodnie z prawem”. Dodajmy, że wymienieni w tekście historycy Motyka i Drozd prezentują od lat skrajnie proupowskie nastawienie (Drozd jest aktywistą Związku Ukraińców w Polsce) i jako tacy w ogóle nie powinni być dopuszczani do zajmowania oficjalnego stanowiska w sprawach wymagających obiektywizmu. Dotyczy to zwłaszcza Drozda, wyjątkowego zajadłego proupowca, który – co jest skandalem – wykłada historię na Akademii Pomorskiej w Słupsku.

(ej)
Nr 22 (3.06.2007)