nie znaju paczemu, ale ta Suliła wspomnienie pliszkowe budzi
Los tak chciał , że krzyżował ostatnio moje drogi z bieszczadzkimi drogami żelaznymi .
Zbliżało się południe, gdy coś gwizdnęło, buchnęło i zazgrzytało.
Obejrzałem się i banan pojawił mi się na twarzy , bo widok był wspaniały.
Tak, tak, naprawdę jechała powiewając zwiewnie białym dymkiem.
.
.
a późnym popołudniem , w zupełnie innym miejscu przemierzałem torowisko zmierzając do celu.
Wtem z naprzeciwka pojawił się obiekt, dziwnie rozklekotany. Podobnie jak bieszczadzka ciuchcia chwiał się po nierównościach wychylając się na prawo i lewo.
Mimo że szedł środkiem torowiska co chwila nierówności życia rzucały go od jednej szyny do drugiej.
Jako , żem tu obcy zszedłem z nasypu i powiedziałem
- Dzień Dobry !
- I tak należy mówić jak się spotka dobrego człowieka - usłyszałem odpowiedź
Aha !
Już wiem . Miałem szczęście spotkać Dobrego Człowieka, który mimo zakrętu utrzymał stabilność i nie wykoleił się mknąc dalej
.
![]()
W zasadzie nie chcę zakładać nowego wątku, widzę, że była w tym wzmianka o tym miejscu. Spojrzałam w swoje notatki i znalazłam informację, że za tydzień w niedzielę jest rocznica odpustu, jaki kiedyś szumnie odbywał się przy kapliczce nad Sukowatem. Czy dla upamiętnienia tego zwyczaju ktoś byłby chętny by wybrać się na "odpust" w to miejsce w niedzielę za tydzień? Nie wiem skąd mam tę informację ale skoro ją zapisałam, to znaczy, że to była wiarygodna informacja... Ktoś wie coś więcej na ten temat?...
Już znalazłam odpowiedź, którą znalazłam we wpisie sir Bazyla:
"Przez całe lata kapliczka ściągała ludzi z całej okolicy, którzy przychodzili się modlić. Coroczny odpust odbywał się tu 21 września.(...)”
Cytat z książki „Leśne ślady wiary” Edwarda Marszałka.
Więc ponawiam pytanie -czy ktoś jest chętny wybrać się w ten weekend na "odpust" do Sukowate? :) Ja pojadę autobusem do Leska. W planach także przewidziane -rydzobranie! Podobno teraz jest wysyp rydzów. Kolejnym planem jest podziwianie Zimowitów, które teraz są w pełni kwitnienia :)
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
"Ci co chcieliby to nie mogą"
-Otóż i to. Teraz nagle okazuje się, że i ja nie mogę. Jutro będzie się odbywać u mnie wielkie, szumne, rodzinne święto -kiszenie ... kapusty! Cała rodzina się zbiera na wsi nad Sanem i będą kisić kapuchę. Potem kociołek a pojutrze wielkie rodzinne ognisko nad Sanem na polach. Organizatorem obu imprez jest mój ojciec, więc nie dopuszcza myśli, że mnie mogłoby zabraknąć. Hehe to też jakieś nasze podkarpackie tradycje, swego rodzaju dożynki ;) Więc szkoda Sukowatego ale są pewne priorytety w życiu.
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 19-09-2014 o 20:59
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Tydzień po mam kolejne ważne plany górskie -w tym sęk :) a za 2 tygodnie następne (ewentualnie ich kolejność może się zmienić na odwrót). Więc odpust minie ale mam cichą nadzieję, że ogromny wysyp rydzów jaki jest teraz, jeszcze się utrzyma do 2 tygodni... Ale przynajmniej jakaś świadomość społeczeństwa na temat odpustu w Sukowatem została poruszona i pewnie większość pomyśli o nim w niedzielę :) Teraz pozostaje mi tylko zaśpiewać piosenkę, którą mam w opisie a którą mogliśmy usłyszeć na kimbie w maju tego roku... Śpiewam ją od kilku dni cały czas i już prawie znam na pamięć całą..
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 19-09-2014 o 21:02
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
... wczoraj rozmawiałem z Piskalem... już był w drodze do Sękowca.... pewnie jest już na miejscu....przed chwilą ze Zbyszkiem... wyjeżdża za trzy godziny.... a ja dopiero w niedzielę po południu jadę........
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)