Ciekawa koncepcja , ale nie do końca prawdziwa.
Zostawmy to więc jako zagadkę o detalach bieszczadzkich a tym czasem idźmy dalej pasem granicznym.
Od czasu szengenowskiej aneksji przecinka pasa granicznego zaczęła zarastać. Teraz dokładają się wiatrołomy, których nikt nie chce usunąć.
Na szczęście od czasu do czasu pojawiają się łączki widokowe, tu na słowacką stronę
hm15_2613.jpg
.
Przekraczamy granicę kierując się na pobliski szczyt o nazwie Magelow Gruń.
Chwilę odpoczynku wykorzystujemy na posiłek i połykanie widoków zamykanych przez Chryszczatą.
Potem ładna leśna droga prowadzi nas w dół.
.
hm15_2622.jpg
.
Zgodnie z mapą docieramy do leśniczówki o dziwnej nazwie Pelikan
Wygląda na to że jest mało używana
.
hm15_2623.jpg
.
Wkrótce wychodzimy na otwierające się łączki
.
hm15_2627.jpg
.
Oprócz świeżej wiosennej zieleni, mnóstwo kwitnących czereśni.
Efekt niesamowity, czegoś takiego jeszcze nie widziałem
hm15_2629.jpg hm15_2631.jpg hm15_2634.jpg
Nawet kwitnące tarniny w dolinie Łopienki nie zrobiły takiego wrażenia.
A więc ....?
Kraina kwitnącej czereśni
Ta droga prowadzi tam , mijając bokiem ruiny słowackiego pegieru
.
hm15_2641.jpg
.
Przed maszkaronami tych zrujnowanych zabudowań na krzyżu wisi blaszana postać Chrystusa
która jest wyrazem nieśmiertelności wobec przejawów ustrojowego uszczęśliwiania ludzi.
Wchodzimy do wsi Olsinkov, ale mamy wrażenie że wchodzimy do wsi wymarłej. Nie ma w obejściach ludzi, nie słychać odgłosów szczekających psów
Nic się nie dzieje.
.
hm15_2647.jpg hm15_2650.jpg
Mijamy kolejne domostwa o architekturze słowacko-węgierskiej
Czysto schludnie, ale bez szału.
Ńaszym namierzonym celem jest zabytkowa murowana cerkiew w stylu józefińskim
Prowadzi do niej brama
.
hm15_2654.jpg
.
Po jej przekroczeniu widzimy otwarte drzwi do cerkwii , w sumie nic dziwnego jest przecież niedziela.
Pytamy stojącego obok człowieka czy można wejść
- w odpowiedzi jest gest zapraszający.
Klimat wnętrza tej świątyni przypomina minione stulecia.
Feretrony i chorągwie.
W skupieniu i spokoju rejestujemy te obrazy dawnych czasów.
Po wyjściu ów człowiek zagaduje nas , jak nam się podoba i skąd tu się wzięliśmy ?
Ma prawo pytać , bo jest sołtysem tej wsi.
A wieś (obec) OLSINKOV nie jest zwyczajną wsią. Według sołtysa jest tu 56 domów , ale ma tylko 23 mieszkańców którzy zamieszkują zresztą w 11 domach
Dziwne nie ?
albo bardzo dziwne ?
Idące do cerkwi dwie kobiety zapraszają nas na mszę
Na msze przybyło siedmioro mieszkańców, a my wracamy ku granicy, w górę
hm15_2656.jpg
jeszcze jeden widok na kwitnące drzewa z cerkwią w tle
hm15_2658.jpg
.
Idziemy za żółtymi znakami szlaku. Ten wytyczony jest w zupełnie innym miejscu niż mówi o tym mapa
Gdyby ktoś chciał kiedyś wędrować w te rejony to załączam mapkę z zaznaczonym na żółto rzeczywistym przebiegiem szlaku
plan_trasy.JPG
...ale coś mi przeświadczenie mówi , że wprawdzie to blisko .....ale tak daleko
i nie prędko ktoś się tam zapędzi
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 25-05-2015 o 22:01
Dzięki za zachętę. Na kwitnące czereśnie, to na pewno już nie zdążę, ale opisana przez Ciebie trasa wyzwoliła u mnie pragnienie poznania tych "szengenowskich aneksji". Wprawdzie jest to pewne wyzwanie, gdyż zaczynając od Łupkowa, to wyjdzie pewnie ponad 20 km. Ale póki zdrowie i siły w miarę dopisują, to czemu nie zmierzyć się z taką ciekawą trasą.
Na kwitnące czereśnie to w tym roku na pewno nie zdążysz, ale o ile pamiętam to Twoją ulubioną porą jest pora dojrzewających czereśni, więc masz szansę.
A co do dystansu, to w jedną stronę zajęło nam to nieśpiesznym tempem ok 3,5 godz a powrót ok 2,5 godz .
Jeśli podąża się od tunelu to pewnie trzeba dodać godzinkę
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)