Bunt.
Dość tego. Dość tego łażenia, wędrowania czy innego plątania się po górkach czy lasach.
Czerwcowe słońce niemiłosiernie jara całą swoją krasą wyciskając wszystkie krople potu, a ja mam jeszcze łazić po górkach ?
Najwyższy czas zadać sobie pytanie : co mam wspólnego z rzeźnikami ?
Nie chcę mieć nic wspólnego.
Bieg rzeźnika - to nie to, chodzi mi po głowie.
Kto szybciej ? Kto pierwszy ?
Totalny bunt. Nie biegam, nie chodzę, nie spaceruję, będę uprawiał całkowite dziadostwo.
Dziadostwo polega na nic nie robieniu. Wyciągam krzesełka z samochodu, ustawiam je w nurtach rzeki i zalegam (w towarzystwie osobistego Czerwonego Kapturka) słuchając jak woda delikatnie głaszcze przepływając po kamieniach, a słońce osładza ciała swym ciepłem.
Wiaterek delikatnie chłodzi rozpalone ciała.
To są właśnie Bieszczady.
A jeszcze rankiem spacerowaliśmy starą drogą biegnącą na koniec świata, zapomnianą drogą która kiedyś była środkiem wsi.
To są właśnie Bieszczady.
będzie cd.


Odpowiedz z cytatem