Kartografom się zdarza, a co dopiero mnie. Najważniejsze, że mimo zbieżności tych nieprzychylnych warunków trafiliśmy pod dach Chaty w której gospodarzy obecnie Jimi.
Powitania, przytulania, oglądania i długie wieczorne rozmowy (dla niektórych trochę krótsze) Wszystko za mało, nie starczyło czasu aby wszystko obgadać, ale to dobrze, bo oznacza że trzeba będzie wrócić. Jeśli ktoś chciałby zaznać takiego ciepłego przyjęcia jakiego myśmy zaznali to podam wskazówki informacyjne jak odnaleźć tą chatę.
Jimi twierdzi że najłatwiej po kozie Matyldzie. Widząc pasącą się obok domu kozę, trzeba zapytać jak ma na imię. Jeśli odpowie że Matylda to oznacza że jesteśmy na miejscu.
Ja proponuję jeszcze jeden sposób , trzeba odnaleźć stojące przed drzwiami plecaki
.
.
albo wyjść na najbliższą górkę i przypasować ten obrazek
.
.
Na chacie nie ma na razie żadnych szyldów i napisów, ale to nie jest problem dla prawdziwych tropicieli
W ostateczności można też zapytać w jakimkolwiek domu , a jest ich tu aż 3
(zdjęcie w porannych mgiełkach)






Odpowiedz z cytatem