"Strasznie mnie cieszy, że duch prawdziwej górskiej wędrówki nie zamiera i że spotykam tak fajnie zakręcone osoby, którym tak jak i mi podobają się jakieś ruiny podmurówek, stare studnie, piwnice, zdziczałe sady itp. A Jimi ma w sobie tą radość odkrywania i chęć poznawania tych miejsc, więc z wielką przyjemnością można wspólnie połazić, choćby tylko palcem po mapie. Może kiedyś się uda realnie powędrować!"

-No tak -sam obiecałeś i co! ;D Teraz przydałoby mi się towarzystwo, bo miśki śpią i nie mam ochoty samotnie wejść w jaką gawrę ale w kupie raźniej ;D Ale najlepiej by kupa składała się max z 3 osób co by za dużo nie gadać przy chodzeniu ;>

Co do Pryszczatej, to jedna z moich ulubionych gór. W zasadzie chodząc po tej górze mam największy zastrzyk emocji, bo mam wrażenie jakbym chodziła po jednym wielkim cmentarzysku. Przechodzący przezeń front I wojny, duży szpital wojskowy w lesie, pełno okopów. Zawsze chodząc po niej czuję jak nade mną unosi się duch historii. Wydaje mi się ona jedną z najbardziej tajemniczych gór. Ale tutaj muszę się do czegoś przyznać. Jej zboczami bądź kiczerami wielokrotnie wędrowałam ale nigdy nie byłam na samym szczycie! Mam takie wrażenie jakbym Chryszczatą znała dość dobrze z prawie każdej strony ale nigdy nie weszłam na sam wierzchołek -w sumie po co, zdjęcia tych strzałek widziałam w internecie a zawsze pognało mnie w inną stronę. Właściwie to uwielbiam Chryszczatą ;D

Zdjęcie -fajna piła Ja właśnie się zastanawiam nad tym, jaki sprzęt sobie zakupić na wędrówki. Raz pewien żołnierz pokazywał mi taką sprytną piłę w kształcie linki -miejsca zajmuje tyle co nic a cięła fajnie -sprawdziłoby się do takich klocków? A może taką jak wy albo maczetę -większa ale lekka i bardzo praktyczna. Eh dylematy.