Pomimo śniegów, wiatru, błota i deszczu, przy mocnym wsparciu wincentówek najróżniejszego gatunku udało się wejść i zejść z wierchu Łopiennika, skąd Wincenty sięgnął wzrokiem tam gdzie nikt inny sięgnąć nie może. Kilka zdjęć na szybko:
PS Znany i wielce szanowany forumowicz, nosiciel dwukrotnego tytułu Forumowicz Roku zobowiązał się przy wszystkich obecnych na szczycie dostarczyć dla Bortolomea łyk niebiańskiego napoju - dzieła pszczół i pączkujących drożdży, które pod okiem czcigodnego pszczelarza wespół ze smakiem porzeczek zmieniło się życiodajny trunek.


Odpowiedz z cytatem