Zdobywaliśmy Łopiennik podchodząc z różnych stron, najważniejsze, że doszło do spotkania na szczycie:) Miło było odświeżyć znajomości z ubiegłorocznej wyprawy, z niektórymi udało się wcześniej zobaczyć przy okazji -IMBów, a na niektóre spotkania przyszło rok poczekać. Nic dziwnego, że nie mogliśmy się potem rozstać:)))
Pogoda wprawdzie nie zachęcała do rozbierania;-) ale nie było też powodów do narzekań, taka kwietniowa przeplatanka, bardziej w kierunku zimy. Na górze i w dolinie rozgrzewaliśmy się oraz delektowaliśmy domowymi przetworami. Przyznam, że ich rozmaitość świadczyła o zdolności wykorzystania wszelkich owoców przez człowieka;-)Marcin również rozdzielał swoje specjały, na koniec sprowadził nas bezpiecznie do Łopienki:)
Oj, będzie co wspominać!
Dzięki współtowarzysze!![]()


Odpowiedz z cytatem