Jeden z blacharzy z MO, którzy zatrzymali Doskoczyńskiego żyje do dziś- nie powiem gdzie. Historia nie skończyła sie "zniknięciem nadgorliwych milicjantów", po wjeździe do Kwaszeniny, do stali rozkaz porąbania drzewa na rozpałkę. Gliniarze ci pracowali w Milicji w Ustrzykach i byli powodem kpin, dlatego niektórzy z nich przeszli do rejonów, np.Czarna. Ale dość, bo oni jeszcze zyją i pamiętają.