Podpis pod zdjęciem powinien być "Potok Hylaty" a nie "Hulski". Ale to nie moja wina...
Dziękuję za fajny odzew i miłe słowa.
Podpis pod zdjęciem powinien być "Potok Hylaty" a nie "Hulski". Ale to nie moja wina...
Dziękuję za fajny odzew i miłe słowa.
Iras, a tak swoja dorogą, to czy przypadkiem nie podjechałeś jakoś w środe w zeszłym tygodniu...... bo były ślady
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
No widzisz - a potem chcesz żeby traktować Cię poważnie. Toć jeszcze nie ostygł dobrze wątek, w którym plujesz się niemiłosiernie o trasę Krywe - Tworylne - Obłazy - że rezerwat (choć w rezerwat nie wchodzi), że parkiem całą dolinę objąć trzeba (sama nie jem, innemu...), itd. Tu masz to samo, tylko z przejściem na przełaj przez rezerwat a Ty dziękujesz i prosisz o jeszcze. To jak to w końcu jest? :)
BTW:
Wysoki Wierch ma 842 nie 942m n.p.m. - ten błąd z mapy Ruthenusa został chyba w ostatnim wydaniu poprawiony.
Ścieżka "Dwernik-Kamień" idzie z Nasicznego równolegle z "czerwoną" i przecina stokówkę tam gdzie stoją ławeczki. Dalej idą razem aż na szczyt (4 przystanek ścieżki) - chyba że nie załapałem, którędy wiedzie trasa z artykułu.
OK Piotrze. Od dziś możesz traktowac mnie niepoważnie. Plułam na tamta trasę-fakt. Podobał mi się artykył Wojtka-fakt. Ponad to uważam, że Autor odwalił kawał dobrej roboty marketingowej. To bardzo dobra promocja przede wszystkim Bieszczadów. Na drugim miejscu doliny Sanu.
Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy turystyką pieszą, a rowerową.
Ale mnie też się podobał.
Zadałem jednak konkretne pytanie Tobie - rozumiem z odpowiedzi w takim razie że zmieniłaś zdanie i już nie masz nic przeciwko chodzeniu tam, jak również przeciwko chodzeniu po samym rezerwacie, w tamtym wątku chodziło o całokształt o poruszanie się po tym terenie a nie wyłącznie o rowery.
Moje zdanie jest takie. Ta część doliny Sanu powinna być objęta najwyższą ochrona czyli powinna być włączona do BdPN. Oczywiście, chciałabym aby obok rezerwatu nie było ambon, aby tam nie poruszały się osoby uprawiające turystykę inwazyjną. Ten pogląd jest jednak skrajny. Z tym nie zgadzają się leśnicy, osoby z tzw. branży turystycznej, część ekologów, miejscowi itd. To co sądzi lucyna nikogo nie interesuje. Łącznie z osobami z którymi współpracuje. Co najwyżej głosząc takie poglądy robię sobie wrogów i zamykam drogę do kariery. Nikt nie lubi osób o radykalnych poglądach, szczególnie takich które twierdzą, że są granice zarabiania, granice udostępniania turystycznego Bieszczadów.
Czy zmieniłam zdanie? Na dzień dzisiejszy nie wiem. Odpowiem Ci za trzy tygodnie. Tyle mam czasu do namysłu.
Artykułu niestety nie przeczytałam a gazeta mi już zginęła.
Czy może ktoś podać link ?
Ale moim skromnym zdaniem znacznie więcej szkody w przyrodzie wyrządzić może piechur przedzierając się przez chaszcz niż rowerzysta jadące szeroką stokówką lub nawet nieco węższą drogą. (piszę z punktu widzenia turysty, który z upodobaniem uprawia oba typu turystyki).
Pozdrowienia
Basia
Baśka byłaś kiedyś w tej części doliny Sanu? Znasz to z autopsji?
Byłam dawno temu, kiedy jeszcze nie było tam rezerwatu.
W zeszłym roku był mój syn - jechał rowerem (cały czas drogą wzdłuż Sanu, w górę Sanu) i spotkał żubra oraz pod koniec wałęsające się psy.
Nie uważam że jadąc drogą zrobił jakąkolwiek krzywdę przyrodzie.
Dziękuję za link.
B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)