Jestem w Zielonce, telefon (dzwoni kolega którego namówiłem na urlop w Bieszczadach, notabene ponad 30 lat temu, jako harcerz, jeździł tu na obozy i nawet posiada odznakę "Zasłużony dla Bieszczadów" czy jakoś tam ) w skrócie cytuję " byliśmy w Łopience, ślicznie..... tego faceta o którym mówiłeś nie było (chodziło o Andrzeja), następnie Sine Wiry gdzie zastała nas burza. Mokrzy schowaliśmy się pod wiatą i wiesz był tam gościu z Rosji, nazywał się Andrej i jakoś tam, śpiewał i grał na gitarze, opowiadał że popsuł mu się samochód pod Moskwą itd. wiesz on naszym językiem chyba lepiej mówił niż rosyjskim, jakiś dziwny facet ale ciekawy. Mam od niego miniaturkę Chrystusa Bieszczadzkiego, a cha, mówił że przyjechał na jakiś festiwal czy coś"
Telefon 21.08.13. godz. 19,00, zdarzenie z tego samego dnia.