Byłam ale nie testowałam. Za to obok knajpy byłam swiadkiem wymiany zdań pomiędzy turystą, a parkingowym. Turysta nieświadom tego, że jest w Bieszczadach poszukiwał kosza na śmieci coby wyrzucić puszkę po piwnie. Nie znalazł. Pyta się parkingowego(zapłacił za parking) gdzie jest kosz. Porkingowy na to, że nie ma kosza, bo wycieczki wyrzucałyby do niego śmieci. Turysta zdziwiony mówi, ze kosze są po to aby wyrzucać doń śmieci. Zdenerwowany parkingowy na to, że nie ma i nie będzie, bo kosze trzeba opróźniać co chwila, bo wycieczki zajeżdżają na parking i wyrzucają śmieci. Turysta cokolwiek zestresowanyi coś tam niecenzuralnego pod nosem mruknął. Na to parkingowy, że tylko jest pracownikiem. Niech turysta pogada z jego szefem, a najlepiej z wójciną, która postanowiła, że kosza na parkingu obok Siekierezady nie powinno być.
Pani Wójt co Pani na to?


Odpowiedz z cytatem
