Ostatnio zaczęłam obserwować to co dzieje się po knajpach. Widać poprawę. Być może dlatego, że nie ma zbyt dużo turystów i właściciele postawili na jakość aby wybić się z tłumu lokali. Wczoraj byłam w Tarnawie. Polecam tamtejszą stadninię koni huculskich. W Tarnawie ludzie czują się gośćmi, a nie stonką. Grupa zaciągnęła mnie do jedynego lokalu w tej miejscowości. Zaskoczenie in plus. Fajny wystrój i co najmniej dobra kuchnia. Na pewno przepyszne pierogi po bojkowsku. Jadłam je po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni. Pierogi z tartych ziemiaków i boczku.
W Polańczyku zaś jest w Karczmie Bieszczadzkiej serwują następną dobrą zupę. Taką domową, jaką gotują mamy. Tym razem borowikowa.