Nic się nie porobiło! Bo jak napisał QSQS:

" Prawo polskie na dzień dzisiejszy nie zabrania wykonywania lotów statkami powietrznymi bez silnika nad terenem parków przyrody, parków krajobrazowych i narodowych.. "

A zarządzenie pana Winnickego, które jest sprzeczne z Ustawą, czyli nadrzędnym w stosunku do tego zarządzenia aktem prawnym, można byłoby wywiesić w TOI-TOI-ach, gdyby o takie dyrekcja parku zadbała. Płoszenie zwierzyny? Chybaś pan się zderzył z czymś twardym. Człowiek na szlaku nie płoszy, ale przelatujący paralotniarz tak? Tak, tak... wiem że szlaki są wytyczone, a latać można nad całym terenem Parku. Siedzą misie i wypatrują czy nad nimi coś nie przelatuje? A cień chmur też je płoszy? I gdzie ten cień? W lesie? Bo tam głównie zwierzyna przebywa. No chyba ze mówimy tu o płoszeniu innej zwierzyny, która to akurat nogi rozkłada... Tu faktucznie, paralotniarz może spłoszyć... A czymże to poruszają się po terenie Parku pracownicy tegoż (czyżby pan Winnicki pieszo?) i SG by nie płoszyć?
Wiadomo nie od dzisiaj, jak Dyrekcja BPN jest nastawiona do wszystkich, którzy chcą go zwiedzić. Choćby oglądając nawet z powietrza. A tych "naziemnych" ostatnio zachęca się do wejścia na szlaki zakazem sprzedaży wody w punktach sprzedaży biletów. Bo? Pewnie otwierając butelkę gazowanej można zwabić sykiem żmije? Zwabić by je przerazic na śmierć? A może misie wypłoszyć, które pomyśliwszy że żmij tu stanowczo za dużo, pójdą na ukraińska bądź słowacką stronę... Rozumię, że faktycznym powodem było zaśmiecanie PET-ami szlaków. Ale trzeba być niespełna rozumu, wierząc ze ten zakaz wyeliminuje śmiecenie. Lepiej strażnikom, miast wypatrywać paralotniarzy, kazać wypatrywać zaśmiecajcych. I KARAĆ!!! Karać tak ze galoty spadną! I to pomoże. Pewnie zaraz padnie argument że brak ludzi, ze nie mogą być wszędzie. I tu Szanowna Dyrekcjo można i powinno sie miast gonić, współpracować z prawdziwymi turystami. Bo są tacy, którym zależy na Bieszczadach, pewnie bardziej niz panu Winnickiemu. I chętnie pomogą! Za darmo! Wprowadzićby jakąś "obywaleską" straż. Zaręczam, że znalazłoby się wielu chętnych. A i paralotniaż moze być pożytecznym. bo z góry łatwiej wypatrzeć dzikie ogniska, endurowców, quadowców... I jeszcze taka dygresja apropos quadów: Konia z rzędem temu, kto dostałby zezwolenie na pośmiganie na nartach zimą na terenie Parku. Ale zezwolenia dla quadów i skuterow śnieznych szaleących po połoninach są. No, ale to już inna bajka...