Przyroda (m.in. bieszczadzka) jest od wieków przyzwyczajona do obecności ludzi
- pasterzy, myśliwych itd. - na części powierzchni ziemi,
ale raczej nie nad nią
Ostatnimi czasy glizdeczki itd. mogły przywyknąć do obecności turystów na szlakach
(nawet w dużej ilości),
czyli także do tego, że jak popełzną nieco dalej - to będą mieć całkowity spokój
- lotniarze zaś AFAIR nie latają tylko nad szlakami,
i nawet przelot jednej osoby może być 'skuteczniejszy' niż tłumy na wyznaczonej ścieżce,
boć takowa wleci glizdeczce do sypialni...
Brakuje mi (jak i w wielu sytuacjach innych ograniczeń) dokładniejszych tłumaczeń PNu.
Lepiej może byłoby także, gdyby korzystając z przynależnych mu uprawnień
(brak zgody na loty niżej 1km - dotąd nikt nie wykazał, że PNowi to nie przysługuje,
a rozporządzenie jest wyraźne)
PN nie zabraniał lotów na całym swoim terenie
(wszak nie cały park jest pod ścisłą ochtroną).
Jednak w zakresie mocih 'prywatnych' relacji z ochroną przyrody staram się postępować/rozumować
wedle takiego krótkiego schematu myślowego, który i innym polecam:
1.
jeśli PN twierdzi, że coś trza chronić nawet przez zamknięcie (choćby i Ciechanię)
to - jako, żem nie fachowiec - staram się w to wierzyć, dokąd nie mam np.
wiedzy o zupelnie innej opinii uznanego eksperta
2.
nawet jeśli sami niektórzy (czy i wszycy nawet) pracownicy PNu szkodziliby przyrodzie
(jakieś wyręby nie wiadomo po co, 'domki' w Moczarnem itd.)
- nie uprawnia mnie to moralnie (ani formalnie) do szkodzenia nawet w mniejszej skali
(na ich ewentualne zło nie mam dużego wpływu, na swoje - mam całkiem spore)
3.
wędrując nawet legalnie po górach,
wziąwszy pod uwagę aktualną skalę turystyki - jakoś im wespół z innymi obiektywnie szkodzę
(stąd m.in. moja niechęć do zwrotów typu 'kochać Bieszczady'
- tak twierdząc, to połoniny raczej wypadałoby zostawić w spokoju,
tj. zmniejszyć swoją absencją ilosć ich zadeptywaczy, niż przemierzać)
4.
ograniczenia PNów to kompromis
gdzieś pomiędzy niszczeniem a udostępnianiem
- zatem roboczo zakładam, że wyznaczony sensownie przez kompetentnych decydentów;
w razie wątpliwości - staram się rozstrzygać takowe na korzyść przyrody, nie własną;
poza tym jest przecież tak dużo innych gór gdzie mogę spacerować, a glizdeczce trudniej się przenieść...
5.
nie jestem święty - naturalnie zdarzało mi się egoistycznie 'wejść w szkodę'
- jednak nie robię durnia z siebie i słuchaczy/czytelników twierdząc/dowodząc usilnie,
że mnie akurat wolno bo coś tam, czy że tak jest ogólnie dobrze i niczemu nie szkodzi,
ani też nie będę się chwalił takimi wybrykami,
czy takowe pochwalał/aprobował zwłaszcza publicznie
"Tak jest moja własna prywatna opinia. Kurczę, ale ja jestem samolubna świnia!"
(Waligórski)
Serdeczności,
Kuba



Odpowiedz z cytatem