No nie pisał tego dyrektor tylko naczelnik i nie parku narodowego a wydziału prasowego,
napisał jedynie, że paralotnia nie podlega pod jakistam artykuł prawa lotniczego, natomiast:

Niemniej jednak Dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego wydając powyŜsze
zarządzenie, zakazujące wykonywania przelotów paralotnią nad obszarem Parku
Narodowego, słusznie kierował się postanowieniami przytaczanej juŜ ustawy o
ochronie przyrody zawartymi w art. 15 ust. 1 pkt. 3 dotyczącym m.in. zakazu
umyślnego płoszenia zwierząt kręgowych (ptaki i ssaki) oraz pkt. 15 dotyczącego
„zakazu ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego ……..z wyjątkiem szlaków i tras
narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego ………” co moŜe mieć
istotne znaczenie przy chęci wykonania przez pilota paralotni startu lub lądowania,
nawet awaryjnego, na obszarze parku narodowego.
2. Wydane przez Dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego zarządzenie jest
zgodne z postanowieniami przytaczanej juŜ ustawy o ochronie przyrody.

Po trzecie gdyby nawet okazało się, że decyzja dyrektora BdPN była wydana z naruszeniem prawa i należało by zwrócić niesłusznie nałożone mandaty, to NIE działo by się to na podstawie listu jakieś rzecznika prasowego do jakiegoś pana redaktora.

Tak więc...Bieszczady nie sa jeszcze takie free...

Pozdrawiam :)