To ta mapa http://www.rewasz.com.pl/php/strony/...zielczoscY=800
Ale kup nowsze wydanie jak masz możliwość.
To ta mapa http://www.rewasz.com.pl/php/strony/...zielczoscY=800
Ale kup nowsze wydanie jak masz możliwość.
Siłę słonia
Płodność byka
Da Ci tylko...
TURYSTYKA!!!
www.picasaweb.google.com/domikoc
www.picasaweb.google.com/derkaterdreadlock
Dziekuję za informację. Zamówiłem już przez stronę wydawnictwa Ruthenus wydanie IV tej mapy (2008/2009). Mam nadzieję, że dotrze do mnie w ciągu 2 tygodni![]()
witam,
Do tej pory nie byłem na granicznym szlaku.Widzę, z tego co mówicie,że jest ciężki czyli dobry;-).Nie ma to jak się zmęczyć i czuć satysfakcję.Mam prośbę, czy możecie mi napisać gdzie graniczny się rozpoczyna, przez co leci i gdzie sie kończy ? Wy jesteście w temacie i hasła wam wystarczą a ja chciałbym rozplanować konkretnie kiedy i jakie odcinki robić.Do tego muszę właśnie wiedzieć skąd można zacząc, przez co iść i gdzie skończyć.Thanks ;-)
Szlak graniczny jako całość zaczyna się w Grybowie (miasto między Nowym Sączem a Gorlicami) i biegnie najpierw przez tereny Beskidu Niskiego (na przejście tego odcinka potrzebne jest prawie 46 "marszogodzin" czyli ok. 6-7 dni wędrówki), następnie zaś za Nowym Łupkowem wchodzi na teren Bieszczad. Odcinek bieszczadzki to nieco ponad 20 "marszogodzin". Ile to dni? W tym wątku padały już różne liczby - od 2 do 6. Zależy od Twojej kondycji, pogody, ilości czasu jaki możesz przeznaczyć na wędrówkę, itd. itp.
W Bieszczadach szlak biegnie z Nowego Łupkowa do Ustrzyk Górnych, w zdecydowanej większości granicą polsko-słowacką czyli grzbietem granicznym. Najwyższe szczyty przy szlaku to Stryb (1011 m), Okrąglik (1101 m), Płasza (1163 m), Dziurkowiec (1189 m), Rabia Skała (1199 m), Czoło (1161 m), Hrubki (1186 m), Kamienna (1201 m), Krzemieniec (1221 m) i Wielka Rawka (1304 m).
O możliwościach noclegowych już w wątku dyskutowano.
Dzięki serdeczne;-)
Witam wszystkich forumowiczów, jako, że to mój pierwszy post tutaj. Leuthen, planuję przejście szlaku granicznego, więc chciałbym spytać, czy Twoja wyprawa doszła do skutku: jakie wrażenia, rady itp.
Pozdrawiam.
Ostatnio edytowane przez kufel ; 19-07-2009 o 23:04 Powód: literówki ;)
Kufel napisał
a witamy, witamy i zapraszamy .Witam wszystkich forumowiczów....
A o co ci chodzi z tym pytaniem
Jeśli ktoś miał mokre wrażenia bo padał deszcz, albo czuł sie dyskomfortowo bo przyszedł czas miesiączki ... to jakie to ma znaczenie dla ciebie ???jakie wrażenia, rady itp....
Mógłbyś wyjaśnić konkretnie o co ci biega ?
Wówczas uzyskasz sensowną odpowiedź.
Cudza miesiączka bynajmniej mnie nie interesuje, ciekawe skąd natomiast wziął się u Ciebie ten przykład ? Skrywana pasja ?
Wyjaśniając konkretnie o co mi biega: nie byłem nigdy na granicznym, a pytając o wrażenia chodzi mi o to jak wyglądała ta wycieczka w porównaniu do wędrówek innymi szlakami, walory widokowe, ilość osób na szlaku..... itepe itede....
Właśnie dzisiaj wróciłem z tej wyprawy. Niestety, ze względu na załamanie pogody nie ukończyliśmy bieszczadzkiego odcinka szlaku granicznego, dochodząc tylko do Roztok Górnych i schodząc stamtąd do Cisnej. Mogę więc wypowiedzieć się na temat odcinka Łupków-Przełęcz nad Roztokami, chyba że interesuje Cię także Beskid Niski - to mogę opisać całość trasy Grybów-Łupków
Ilu ludzi spotkaliśmy? Na samym szlaku przez cały dzień 6 (słownie - sześciu). Na pododcinku Łupków - Balnica żadnego, potem dwie panie przy podejściu na Czerenin (szły w tą samą stronę co my, z małymi plecakami) i czterech turystów "plecakowych" idących w przeciwnym kierunku przy urwisku Rypy. Nie wliczam w to stonki, która wysypała się z kolejki na stacji w Balnicy, gdy jedliśmy obiad u Wojtka Judy :>
Walory widokowe - o tym była już mowa w tym wątku. Na odcinku, który przeszliśmy jest raczej mało miejsc widokowych (choć widoki, gdy się pojawią, są naprawdę piękne). Więcej jest między Przełęczą nad Roztokami a Ustrzykami (Okrąglik, Płasza, Dziurkowiec, Rabia Skała, Rawki), ale jak wspomniałem, nie mieliśmy okazji ich podziwiać.
W Bieszczadach na poważnej wędrówce byłem dopiero drugi raz. W zeszłym roku szedłem z Komańczy czerwonym szlakiem do Wołosatego. No cóż, na odcinku Cisna - Okrąglik, połoninach i Tarnicy było dużo stonki, ale też dużo więcej widoków niż na granicznym. Jak ktoś lubi ciszę, spokój i lasy wokół, niech wali na graniczny jak w dym! No i te wielkie maliny! Mniam
Pasmo graniczne to raj dla miłośników I wojny światowej. Tylu okopów co tam, nie wiedziałem nigdzie w Beskidzie Niskim. Bardzo silnym węzłem obronnym była Rydoszowa (880 m). Oprócz okopów widziałem tam coś, co wyglądało na specjalnie zbudowaną (lub zbudowaną w oparciu o naturalne ukształtowanie terenu) drogę rokadową wzdłuż pozycji austro-węgierskich. Poza tym liczne fortyfikacje polowe na wschód od Czerenina wyglądające na:
a) ziemianki
lub b) stanowiska dowodzenia
być może c) stanowiska artylerii
tudzież d) punkty obserwacjne.
Zresztą niewykluczone, że część umocnień, które widzieliśmy, pochodziło z okresu drugiej wojny światowej. Poza tym cmentarzyk z I w.św. na Wierchu nad Łazem (mogiła o wymiarach ok. 6 na 8 m z krzyżem).
Miejsca noclegowe:
Łupków - schronisko "Na końcu świata" prowadzone przez Adama. Obowiązkowo!!! Klimat wspaniały, a klimat tworzą ludzie - my trafiliśmy na świetnych! Ten wieczór przy ognisku, opowieści...
Balnica - można przy stacji kolejki u Wojtka Judy (było kilka namiotów, gdy się zjawiliśmy), jeśli nie chcesz łoić od razu 9 godzin do Roztok Górnych. Zamiast nocować, można coś zakupić w sklepiku lub zjeść obiad (nieduży wybór, ale pierogi mi smakowały).
Roztoki Górne - schronisko "Cicha Dolina". Mam mieszane uczucia co do tego miejsca i jego gospodarza. 8 zł za możliwość korzystania z prysznica (spaliśmy w namiocie na polu obok - to kosztowało 7 zł od osoby) to z deka dużo. Była niemiła akcja z barem, ale szkoda o tym pisać. Bar zaopatrzony jak bar - podstawowe produkty i potrawy "fast foodowe". Ceny też do najniższych nie należą (a wiele schronisk widziałem). Czynny do 20. Wspominam to miejsce miło chyba tylko ze względu na przesympatycznego Pana z Sosnowca - sąsiada z namiotu obok i dwóch Słowaków (Petera i Duszana), z którymi długo w noc gadaliśmy o Polsce, Słowacji i ich historii.
Gdybym miał tam być drugi raz, skorzystałbym z porady naszego sąsiada i poszedł spać po słowackiej stronie Przełęczy nad Roztokami, 200 m od granicy, w wiacie przy źródełku.
Potem to już tylko Ustrzyki Górne, chyba że na dziko no i w parku narodowym...
Podejścia - bywają ostre, zwłaszcza gdy "lampa" daje po karku na polankach. Błota jest zdecydowanie mniej niż w Beskidzie Niskim (co nie znaczy, że go nie ma). Chaszcze bywają uciążliwe, ale nie tak, jak zasieki jeżynowe w Beskidzie Niskim.
To tyle, co przychodzi mi teraz do głowy![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)