Franko, apetyt rosnie w miarę jedzenia.
Jeśli dziś dostajecie 2 oficjalne stanowiska, to dlaczego by nie powalczyć jutro o 2 następne.
Nie wiem jak wygląda sprawa prądów powietrznych nad wiadomym obszarem, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić spacerów po połoninie w cieniu kilkunastu/dziesięciu paralotni? Może przesadzam z liczbami, ale jestem absolutnie przeciw.
Jeśli pozwolą wam startować, to raczej z górki jakowejś, a nie z doliny. Wiele szlaków szczyty trawersuje. Jeśli pozwolą wam wchodzić na zamknięte obecnie kulminacje, to dlaczego nie mógłbym tam wejść i ja, a to oznacza rozwijanie sieci szlaków na obszarze parku. Jestem na nie.
Jesli pozwolą wam wykorzystać dostępne szczyty, np. Halicz, czy kulminacje Wetlińskiej lub Caryńskiej staną się one jeszcze większym jarmarkiem niż w majowy weekend.
W końcu jakoś nie wierzę w wasze słowa.
Najpierw czytam, że startować i lądować chcecie poza parkiem, teraz, że 2 stanowiska by was zadowoliły.
Koleś pisze, że wpływu na przyrodę bieszczadzką nie macie, bo latacie kilkaset metrów nad powierzchnią ziemi.
Startując z Halicza, Caryńskiej, czy Tarnicy trza by wam katapultę wybudować, co by znaleźć sie na takiej wysokości bez kołowania godzinami na znacznie mniejszych wysokościach....no chyba, że start pionowy i lądowanie to norma.
I ostatnia sprawa - dając wam zgodę na latanie trza się liczyć z awaryjnymi lądowaniami - pewnie wiatry by biednych lotniarzy niosły na Opołonek i Moczarne
A to mi sie nie podoba.
Na deser jeszcze - problem precedensu. W imię równości wobec prawa, zagwarantowanej konstytucją nawet kajakarze zażądali by zgody na spływy z Tarnicy, przecież to tylko jedno stanowisko startowe i to używane jeno po ulewach....
Pozdrawiam:)



Odpowiedz z cytatem