Nie wiem gdzie się wciąć - to tu się wetnę:

Obserwowałam pięknego letniego dnia ( z dużą przyjemnością) paralotniarzy startujących z okolic Chopoka w Niżnich Tatrach.

Tam tez jest park narodowy.

Wyznaczone jest jedno konkretne miejsce, skąd mogą startować, teren jest tam i tak mocno zniszczony i rozdeptany, bo jest to blisko górnej stacji kolejki (która nie dochodzi na sam Chopok, tylko obecnie kończy się w połowie góry).

Sądzę, ze wolno im startować tylko z tego jednego miejsca, bo nie widziałam ich nigdzie indziej.

Nie sądzę prywatnie aby latanie nad górami szkodziło przyrodzie, a latające paralotnie wyglądają ładnie.

Natomiast teren startowy jest faktycznie bardzo mocno zniszczony i rozdeptany.

Przypuszczam, ze lądowanie też może w jakiś sposób działać negatywnie na przyrodę.


Jednak wszystko co piszę to jak widać tylko moje przypuszczenia, nie poparte żadnymi faktami.

Moja rada - zasięgnijcie jezyka u slowackich kolegow - w jaki sposób oni się dogadują z dyrekcjami parków narodowych.

Poza tym jeśli chcecie poważnie rozmawiać z dyrekcją parku - na prawdę trzeba mieć poważne argumenty (poparte dla przykładu badaniami naukowymi), a nie używać takich argumentów jak w tej dyskusji.

Pozdrowienia

Basia