bez komentarza......
http://pl.youtube.com/watch?v=4skjj19Mkdw
pozdrawiam
bez komentarza......
http://pl.youtube.com/watch?v=4skjj19Mkdw
pozdrawiam
Hej:)
W zasadzie, jeśli się przyjrzeć sprawie w terenie, to z uwagi na odległość transportową od szosy i parkingu (legalnego), 'zatłumienie' szlaków, stopień naturalności ekosystemów (co za piękna nazwa), np otoczenie schroniska na Poł. Wetlińskiej nadawałoby się chyba dla lotniarzy? Skoro kilka razy dziennie może ktoś tamtędy pojechać terenowcem lub kładem, to pohukujący z radości lotniarz byłby i tak dość silnym i pozytywnym kontrastem dla ryczących motorów. Niechaj latawce powiedzą, ile im m2 trzeba, aby starty mogły się odbywać bez przeszkód i bezpiecznie? W ogóle, jak szacują liczebność swoich hufców? 50, 1000, 20000 chętnych?
Zajrzałem od czasu rozpoczęcia tej dyskusji w wiele źródeł, pytałem po różnych miejscach - nie wykazano nigdy szkodliwości tego sportu dla przyrody. Jedyne, co może się zdarzyć to uszkadzanie miejsc startu przy b. dużej częstotliwości startów (w Bieszczadach to chyba nie groziłoby za bardzo, a poza tym można szantażować lotniarzy zakazem lotów o ile nie będą pomagać w odbudowie uszkadzanej okrywy roślinnej:P). A także przypadkowe płoszenie zwierząt w miejscach 'zakazanych'. Myślę, że równie, a może nawet bardziej, destrukcyjny wpływ na naturę mają wizyty zmotoryzowanych parkowców tu i tam i ówdzie.
W każdym razie uważam, że jednak można by podjąć rzeczową dyskusję z paralotniarzami. Ich argumenty są moim zdaniem jak najbardziej słuszne. Skoro daje się szczególne prawa jeźdzcom konnym, narciarzom itd, to czemu nie im?
Argument o tym, że lotniarze nadużywaliby prawa do lądowań w miejscach zakazanych tłumacząc się zagrożeniem życia, nie jest istotny. Jest pkt regulaminu PN-u, który mówi, że osoby przebywające poza szlakami bez zezwolenia podlegają karze. A poza tym...za przyzwoleniem na paraglajd przemawia też to, że cele lotów są zwykle inne niż sobie wyobrażają chodzący po ziemi. Lotniarzom zależy raczej na tym, aby jak najdłużej krążyć w wozduchu, polecieć jak najdalej, słowem, udawać kondora, a nie osiadłego wróbla smykającego w krzokach:P Otwarcie granic czyni bieszczadzkie pasma obszarem tranzytowym w przelotach i będzie to pewnie skrzętnie wykorzystywane przez miłośników lotów. Po diabła zawracać Wisłę kijem i zakazywać lotów NAD PARKIEM?
Wszystkie wymienione wyżej względy czynią ten przepis prawa zabawnym...
Pozdrawiam,
Derty
PS z ostatniej chwili: Właśnie dowiedziałem się, że np w Karkonoskim PN istnieje zagrożenie dla tokowisk cietrzewi. Wczesnowiosenne loty powodują wypłaszanie tokujących kur i kogutów. Więc taka sugestia powstaje w trakcie rozmów między dyrektorem KPN a paralotniarzami, żeby wprowadzić okres ochronny, w czasie którego loty byłyby zabronione. Bo zakazać lotów nad konkretnym miejscem nie sposób. Z ciekawością śledzę przebieg tych rozmów i o wynikach poinformuję:)
Ostatnio edytowane przez Derty ; 06-09-2008 o 14:25
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)