No to Studnik i ja mam za sobą...
Ciekawie. Magicznie. Ale tylko w jedną stronę. Jak wracałem, to mijałem kilkadziesiąt ludzi... PORAŻKA. To miejsce nie będzie miało uroku, jak tam będzie tyle ludu pielgrzymowało.
A co do źródła, no fajne, fajne. I ławeczka, na której można spocząć po ukraińskiej stronie...
Ale kusiło, gdy tak zaglądałem w dziką stronę Piniaszkowego. Ostatecznie nie zapuściłem się tam. Może obadam to od ukraińskiej strony w lecie.