Stały Bywalcze,
Przejście o tyle było ciekwasze, że nie było możliwości dojazdu. Teren ten jak pamiętam był dobrze strzeżony, nie tylko przez naszych WOP-ików ale bardziej przez ówczesne straże - nie wspominając już pana Pułkownika. Jak już się udało cudem ( w przenośni i dosłownie ) dotrzeć do Bukowca, jedynym możliwym noclegiem była opisana wcześniej przezemnie chata. Zwyczaje też były inne. W chacie była świeczka i zapałki, suche polana na ognisko, puszka z tuszonką ( pamiętam jeszcze napisy po rosyjsku ), oraz suche siano do spania. Noc była przerywana wizytami WOP-ików, ale jak się miało stosowne pismko z kilkoma pięknymi i kolorowymi pieczątkami, nie było problemu. Teraz faktycznie to co innego. Jest parking, można dojechać autem. Taki czasy i chyba nie da się zatrzymać. Ale cel o którym pisałeś jest szczytny. Można by było na stronach ogłosić zbiórkę na odrestaurowanie grobowca. Ale to pytanie chba do Admina. Warte przmyślenia.
Pozdrawiam
Broda