SB ma rację. Negrylów, pomimo spartańskich warunków, ma dośc miłą obsadę, w sezonie radio (na jesieni już nie) i jest bezpieczny; o Tarnawie nie wspominając. Z Negrylowa w pół dnia w obie strony spokojnie obrócisz. A i bez obciązenia lepiej się tam spaceruje. Jeśli chodzi o wizyty, to zdarzają się i w biały dzień, ale na samej granicy, zwłaszcza na odcinku Opołonek-źródła Sanu, byłem tam dwa razy i dwukrotnie spotkałem gości z fuzjami, to jest myśliwych. Raz jednakże ich bronią był kałasznikow-dość rzadko spotykany jako broń myśliwska, ale byćmoże tylko u nas. Miejscowi z tamtej strony chodzą po granicy dość swobodnie, palą sobie ogniska, no i na wspomnianym odcinku mają wzdłuż zdewastowanych zasieków regularną drogę, pozostałość po radosnych czasach Związku Radzieckiego. Ale zdarzają się rabunki. Krzysztof z Wołosatego wspominał kiedyś turystę, który doczłapał się do niego w samych kąpielówkach, bo resztę mu zabrali. Nie był to zresztąjedyny tego typu przypadek. Bieda po tamtej stronie aż piszczy, warto więc mieć to na uwadze. Ale tam, gdzie ścieżki i szlaki raczej się nie zapuszczają.
Nara


Odpowiedz z cytatem