Hmmm...niby inny maja jad i inne jego jest dzialanie,jesli sie nie myle, ( mniej grozne ??) ...Niemniej zalecaja bystro wyssac ile sie da i zalozyc lekko scisniete opaski nad i pod rana...
co do zastosowania pradu to to juz dla mnie abstrakcja-na wszelki wypadek mozna wsadzic w plecak plaska baterie i dwa druciki))
No niestety jad gatunków z rodzaju Crotalus sp. czyli najpopularniejszego rodzaju grzechotników jest silnie toksyczny, o wiele bardziej niż europejskich żmij i prowadzić do rozległych martwic, porażeń nerwowych i bez odpowiedniej opieki niestety i śmierci.
nie wiem skad takie informacje o przedmedycznej opiece,ale ufam ludziom....tym bardziej ciesze sie ,ze sie zgadzamy w tym punkcie,gdyz zarowno grzechotniki jak i nasza zmijka posiadaja jad o dzialaniu hemotoksycznym.
Dodatkowo niektore gat. grzechotnikow oprocz w/w maja dzialanie neurotoksyczne...taki nasz szampon i odzywka w jednym...
klaniajac sie do pasa koncze ten watek ze swojej strony....( za duzo mam na liczniku,jak na swiezaka)
Z tego co wiem to grzechotniki mają jad neurotoksyczny. W USA w Lona Linda działa ostry dyżur dla ukąszonych przez grzechotniki. W każdym cywilizowanym kraju jest podobna jednostka ratownicza lub specjalistyczne oddziały toksykologiczne.
Z tego co dowiedziałam się to wszystkie gady mają koktajl jadów. Ilość i skład jadu uzależniony jest od wielu czynników. Tak oczywistych jak ten, że ilość jadu zmiejsza się po każdym ataku ale także takich jak wiek, co zwierzę jadło na ostatni posiłek. Poza tym poszczególne gatunki mają swoje "taktyki ataku". Tajpan pustynny ma bodajże jeden z najbardziej toksycznych jadów, kobra królewska wydziela w czasie ataku bardzo dużo jadu, a czarna mamba atakuje raz po raz co powoduje komulację ilości trucizny.
Nasza żmijka przy ich to "niewinne" stworzonko, które zrobi wszystko aby nie narażać się na atak ze strony człowieka. A standardy medyczne. No cóż pozostawmy to lekarzom.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 21-05-2008 o 08:40
A to takie requiem dla tego tematu... wytyczne IKAR-CISA
http://www.ikar-cisa.org/ikar-cisa/d...0312000192.pdf
Who will do this...?Interviewing the victim and witnesses may reveal useful identification information34.
Digital photography of the snake using zoom settings may be helpful, but the snake
should be approached only if it is safe to do so. A snake’s effective striking range is
approximately ½ its body length. The remains of a killed snake, if needed for
identification, are best maneuvered into a thick receptacle (e.g., heavy rucksack) with a
stick or trekking pole.
Ostatnio edytowane przez Marcin ; 28-05-2008 o 20:19
Powiem Wam, że strasznie mi się chce śmiać z przesądów i wierzeń dotyczących naszej "niebezpiecznej" zygzakowatej.
Dwa FAKTY dla waszej wiedzy.
1. W 1991 roku wspinając się po skarpie w okolicach Chrewtu zostałem ukąszony przez bestię. Ukąszony zostałem w lewe ramię. Nie będę się rozpisywał jak i dlaczego itd. bo jest to nieistotne. Ważne, że jadąc karetką do szpitala w Ustrzykach poczułem pierwsze mdłości po ok. 4 godzinach od ukąszenia. Pierwszy zastrzyk surowicy otrzymałem zaś dopiero po ok. 5 godznach. Dlatego też spokojnie! Zakładając ukąszenie żmiji na jakimkolwiek szlaku w bieszczadach spokojnie z niego zejdziecie i wezwiecie pomoc. Także zapomnijcie o wszelkich opaskach, surowicy w plecaku itd.
2. W 2006 roku mój wujek, mieszkaniec Ustrzyk Dln. został ukąszony przez żmiję na działce w Jasieniu. Ukąszony w mały palec dłoni. Jako "twardziel" i "rdzenny bieszczadnik" (hehe) nie wezwał pomocy i nie otrzymał surowicy. Żyje do dziś....
Nie zapominaj, że są ludzie, którzy mogą golnąć litra, a i są tacy, dla których ćwiartka stanowi poważne zagrożenie.
Nikt nie demonizuje żmij, większość pisze o tym, co zrobić by na zimne dmuchać.
PS. Świadom twardzielstwa swego i wujowego pewnie i własnego dziecka nie zabrałbyś na pogotowie.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)