Nic nie usiłuję.
Są pewne standardy medyczne, które nas obowiązują. Nie mamy prawa poza nie wychodzić. Jesteśmy przewodnikami, a nie lekarzami. Nie mi sądzić czy pozbycie się owych 20% jadu zaszkodzi czy nie zaszkodzi poszkodowanemu. Nie mam ani wiedzy medycznej ani toksykologicznej aby się w tej kwestii wypowiadać.
Obowiązują mnie następujące procedury: założenie wyjałowionego opatrunku na ranę, zadzwonienie na pogotowie lub na GOPR, położenie poszkodowanego na folii tak aby miejsce w które został ugryziony znajdowało się poniżej serca. O ile się orientuję to poszkodowany będzie w szoku. Będę musiała mu pomóc uspokoić się. To będzie poważny problem. Z tego co wiem jad działa pobudzająco na ludzki system nerwowy. Jeżeli lekarz poleci mi podjąć inne czynności to oczywiście wykonam je.
Kiedyś jeden ze znajomych biologów interesujacy się herpatologią mówił mi, ze slina gadów zawiera dużo bakterii i innych drobnoustrojów, które mogą być równie szkodliwe jak sam jad.
Cała dyskusja dotyczy zmian standardów. Niegdyś należało dokładnie przemyć ranę, najlepiej wodą z mydłem, potem wyssać ją, a następnie założyć opaskę uciskową. Szeroką, pomiędzy opaską, a ciałem musiał zmieścić się palec. Miało to zapobiec rozprzestrzenianiu się jadu i jednocześnie nie doprawadzić do powstania martwicy.
Z jakiś powodów, najprawdopodobniej medycznych zmieniono procedury.


Odpowiedz z cytatem