Lucyno ((-;
Najpierw na żmiję krótko zaleciłaś 'nicnierobienie';
gdy Basia podała dość spójny i oparty na źródłach i zaleceniach kompetentnych osób model postępowania
- czepiłaś się odsysacza, telefonii komórkowej i pracy i przewodnictwa na Ukrainie...
Świat niestety nie kończy się na Twoich kursach i niniejszym forum (-;
fakt, że Ty o czymś nie wiesz, sam w sobie nie uzasadnia ataku ((-;
Odsysanie "pompkami" (a czasem bańkami) jest zalecane od dawna w wielu źródłach.
Nie wszystkich faktycznie, ale też nikt nie podał sensownie, jakby to mogły zaszkodzić.
Jak dotknięcie brzegiem strzykawki wokół rany miałoby ją niby 'spaprać'?
Przy tej czystości, jaką zwykle miewa noga lub ręka podczas wędrówki (-; i przy wypływie krwi?
Więc dlaczego nie, jeśli jakiś procent jadu można 'bezkosztowo' usunąć?
Przewodnictwo na Ukrainie - skoro nie ma tam (o ile wiadomo) żadnych ograniczeń prawnych
- jest dostepne każdemu, każdy jest doń uprawniony (-;.
"Pozwolenie na pracę na Ukrainie"?!
A pilot wycieczki zagranicznej ma pozwolenie na pracę w kolejnych państwach, przez które przejeżdża?
A pracownik międzynarodowej firmy w kolejnych 'delegacjach'?
(((-;
Po co się sama prosisz o smieszność?
Meldowanie wycieczek do ukraińskich ratowników?
(((-;
Formalnie można.
W praktyce - baaardzo sensowne, zważywszy, jak 'gęsto' są ulokowani w terenie i jakim sprzętem dysponują.
Co do komórek - jeśli masz wątpliwości co do tego, że można na Ukrainie czy w Rumunii
być kilka dni bez 'zasięgu' - to tylko udowadniasz swą 'kompetencję'...
Ta tabelka choćby (sprzed kilku lat, ale nie wygląda, by sieć rozwijała się dynamicznie)
http://www.karpaty.com.ua/?chapter=12&item=239
i dyskusja niżej pokazuje, jak unikalne bywa to 'dobro' w ukraińskich górach.
A sytuacja w ciągnących się dziesiątki km, głębokich dolinach jest wszak gorsza niż na szczytach.
Naturalnie przy tej skali gór, małym zaludnieniu, złych drogach itp.
oddalenie ok. dnia drogi od najbliższych szans pomocy bywa całkiem normalne.
No i co do osób kompetentnych - w niczym nie ujmując Marcinowi (-; - zauważ proszę:
w linkach Basi wypowiadali się m.in.: GOPRowiec (i były - 'nieupaństwowiony przewodnik beskidzki),
lekarz anestezjolog, pracownik/ratownik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (i przewodnik tatrzański);
przywoływano jako źródła specjalistyczne publikacje, artykuł o ukąszeniach z prasy medycznej,
w razie różnic - merytorycznie zastanawiajać się nad przyczynami.
Nie wszystko co nie-z-forum-bieszczadzkiego jest złe ((-;
Nie marnuj okazji do nauki, tylko dlatego, że daje Ci ją Koleżanka, której nie lubisz (((-;
Naturalnie - jak Marcin napisał - w Bieszczadach najlepiej wezwać GOPR ze śmigłem
(tak - tzn. że nie karetkę a helikopter - doradzał też np. kilka lat temu na liście mailingowej lubelskiego SKPB
jeden z kolegów - lekarz, ratownik GOPR, przewodnik, BTW syn weterynarza-ratownika-przewodnika i ratowniczki ((-; - tak a propos kompetetncji na grupach itd....)
Jednak niektórzy spacerują czasem nie tylko po Bieszczadach (-;
Serdeczności,
Kuba


Odpowiedz z cytatem