Właścicielem jest spółdzielnia mieszkaniowa. Teoretycznie mogli by starać się o takie zezwolenie a nawet je uzyskać, jeśli ta Pani by naciskała. Zdania wśród mieszkańców są podzielone. Cześć się podpisała, cześć nie. W rezultacie pewnie wyjdzie na to, że nasze zdanie się nie liczy i drzewa pójdą pod wycinkę. Można by pójść na kompromis i przyciąć drzewa, które "nagle" zaczęły przeszkadzać tej Pani po kilkunastu latach. Nasza rodzina będzie się starać, by drzewa zostały. Rosną nad małą osiedlową rzeczką, dzieci często wychodzą tu w wakacje posiedzieć na kocach pod drzewami.


Odpowiedz z cytatem